Odpowiadasz na:

Zblanszowane to oczywistość.
Chodziło mi o takie, jakie można w marketach kupić, czyli totalnie surowe.
Tam się stosuje technologię wręcz kriogeniczną. Zastanawiałem się, czy można to...
Zblanszowane to oczywistość.
Chodziło mi o takie, jakie można w marketach kupić, czyli totalnie surowe.
Tam się stosuje technologię wręcz kriogeniczną. Zastanawiałem się, czy można to zrobić w domu, gdzie max, jaki da się wydusić z zamrażalnika to może z -25°.
Jakbym miał nadmiar surowca, to sam bym sprawdził. Tak zrobiłem ze szpinakiem, mrożąc surowe liście w woreczkach odessanych próżniowo własną piersią :D Wyszły nieźle.
Ale trochę żal zmarnować grzyby. Może zatem ktoś próbował i się podzieli wiedzą?
rozwiń

1 rok temu ~sa∂yl
  • Polityka prywatności