Odpowiadasz na:

Ja się od tego środowego wpisu przymierzam. Niestety... choróbsko mnie rozłożyło na kilka dni, zaległości w robocie się porobiły. Miałem mieć kilka dni wolnych na początku tygodnia, ale to... Ja się od tego środowego wpisu przymierzam. Niestety... choróbsko mnie rozłożyło na kilka dni, zaległości w robocie się porobiły. Miałem mieć kilka dni wolnych na początku tygodnia, ale to marzenie. Jednak myślę, że koło środy-czwartku ruszę w las.
Dziś, katując się na działce, wyczaiłem, że grzybów rośnie w pip. Tam, gdzie wilgoć trzyma, bo generalnie ziemia jest u mnie cholernie przesuszona. Nawet zrębki, trzymane pod plandeką i regularnie moczone setkami litrów wody są z wierzchu suche jak pieprz.
Ale na sąsiedniej, praktycznie "niczyjej" działce, gdzie zielsko rośnie po kolana, poranna rosa wystarcza. Nawilża ziemię na jakieś 2-3cm i tyle grzybom styka. W porządnym lesie, z mchem, powinno być nie najgorzej.
Suka rano ze spaceru wraca mokra po grzbiet, mimo, że nie padało... ;)
Duże skoki temperatury miedzy dniem a nocą. Dziś rano o 6 miałem 2° na liczniku. A w dzień majówka. Stad intensywna kondensacja pary wodnej w nocy.
rozwiń

1 rok temu ~sa∂yl
  • Polityka prywatności