Odpowiadasz na:

To ja jeszcze napiszę, czego dowiedziałem się z doświadczenia. Nie twierdzę, że robiłem wszystko dobrze, ale jakby mierzyć skutecznością, to nie narzekam. Jedną zimę dzień w dzień paliłem w... To ja jeszcze napiszę, czego dowiedziałem się z doświadczenia. Nie twierdzę, że robiłem wszystko dobrze, ale jakby mierzyć skutecznością, to nie narzekam. Jedną zimę dzień w dzień paliłem w kominku. Dostałem z pkp wywrotkę ściętych drzew. Były różnej grubości, średnio 20-30 cm, niektóre grubsze - około pół metra. Kupiłem sterwins 1800 wat w Leroy Merlin. 3 lata gwarancji. Pociąłem to wszystko bez problemu, kilka razy ostrzyłem łańcuch. Nie zauważyłem ani spadku mocy ani zużycia części. Potem 4 lata paliłem w piecu, głównie deskami z rozebranych domków i europaletami. Myślę, że 7-8 trzymetrowych przyczep z plandeką tych europalet przywoziłem co roku. Pilarką ciąłem palety na długie podłużne kawałki, a potem używałem małej stołowej piły tarczowej. Takiej naprawdę niedużej - wysoka może na 30 cm, długa na jakieś 60. Deski tnie bez problemu, a tarczę za 18 zł zmieniałem raz na sezon. Sterwins używany był też sporadycznie do cięcia kantówek, albo pniaków. Mechanicznie jest nadal ok, tylko kabel się przerwał pod izolacją. Bo podłączałem przedłużacz z 4 gniazdkami, który za bardzo ciążył w dół i w końcu się urwało. Muszę się tym zająć.
Teraz nic mi się nie chce, w soboty wolę dłużej pospać, zjeść wypasione śniadanie i iść do lasu zamiast piłować albo rąbać, a w niedzielę też nie hałasuję. Mam kozę, w której najlepiej mi się pali brykietami. Liczę na to, że lex szyszko i huragan przełoży się na cenę brykietów w casto i że 200-300 zł załatwi sprawę zimy. Ale jak trafię jakąś okazję z drewnem, to myślę że i tania pilarka z Leroya i tarczówka marki krzak po raz kolejny dadzą radę.
Choć wiem, ze szukanie informacji o markach, porównywanie cen, kupowanie, rozpakowywanie przesyłki, testowanie i świadomość, że się dokonało przemyślanego i dobrego wyboru to bardzo przyjemny rytuał. Spalinowej jednak nie polecam dla kobiety. W klasztorze w Żarnowcu pomagałem w pielęgnacji ogrodu i trochę poszalałem ze Stihlem. Jest bardzo ciężka i ma fajną duszę. Znaczy się takie kaprysy, np silnik potrafi się zalać, trzeba opanować kiedy ze ssaniem odpalać, a kiedy bez itp.
rozwiń

3 lata temu ~the raven
  • Polityka prywatności