Odpowiadasz na:

A gdzież tam, pani kierownik generuje same zyski dla firmy - w papierach wszystko jest jak najbardziej ok.
A wygląda to tak, że zakupy tak sprytnie się przesuwa, żeby stan magazynowy w danym...
A gdzież tam, pani kierownik generuje same zyski dla firmy - w papierach wszystko jest jak najbardziej ok.
A wygląda to tak, że zakupy tak sprytnie się przesuwa, żeby stan magazynowy w danym okresie, wartością nie przekraczał założonego budżetu (i to trwa do dziś, bo potwierdziła to kolejna osoba). Albo np. przy zakupie jakichś drobnych popierdółek - np. bezpieczników - pani ważna każe kupować te najtańsze, które trzeba wymieniać trzy razy częściej niż te jedynie nieco droższe ale za to trzy razy trwalsze (elektrycy znają sprawę). Albo np. przy zakupie pięciu butelek benzyny ekstrakcyjnej, pani ważna każe pracownikowi szukać przez pół dnia aktualnych notowań tego produktu na światowych giełdach (!?!), co jednoznacznie dezorganizuje pracę i niepotrzebnie pochłania czas !?! No i muszę wspomnieć o flagowym zakupie, realizowanym osobiście przez panią kierownik jakiś czas temu - otóż chodzi o specjalistyczny (drogi) regał magazynowy - pani ważna kupiła go dużo taniej, niż w ofercie przygotowanej przez jej pracowników. Ten zakup to był strzał w dziesiątkę - był, do momentu aż się okazało, że pani kierownik nie dopatrzyła w ofercie, że w tej dużo niższej cenie kupuje go bez równie specjalistycznych półek. Ale co tam, w jednym miesiącu "tanio" kupiła regał, w drugim dokupiła poza kompletem mega drogie półki i wszystko ok (i to nic, że oczywiście dużo taniej wychodziło przy zakupie kompletu).
Co istotne, pani kierownik sama jedna bidulka musi generować te "oszczędności"- bez żadnej pomocy i wkładu pracy swoich nieprofesjonalnych podwładnych, bo przecież na każdym kroku musi ich ponoć pilnować, pouczać i strofować jak dzieciaków z przedszkola. Tak na dobrą sprawę, to pracownicy tylko jej przeszkadzają w osiąganiu ogromnych oszczędności, poza tym - jak się niegdyś pochwaliła - nie ma do nich zaufania więc dziwne że się ich jeszcze nie pozbyła.
Szanowna pani kierownik - jeśli nie pamięta pani takich zdarzeń - chętnie odświeżę pani pamięć, doprecyzuję co pani zechce a nawet z przyjemnością przywołam inne, równie ciekawe historie (np. ponoć zbyt drogą taśmę polipropylenową do bandowania, ponoć zbyt drogie akumulatory w kompletach, więc kupujmy pojedynczo, czy np. słodycze do paczek upominkowych dla dzieci - upss - tu się chyba zapędziłem, bo to była chyba pani prywatna inicjatywa).
No chyba, że woli pani od razu pozwać mnie do sądu - oczywiście, nie ma problemu - stawię się na każda sprawę (rzecz jasna wskażę świadków, którzy chyba nawet z przyjemnością potwierdzą powyższe).
rozwiń

1 rok temu ~
  • Polityka prywatności