Odpowiadasz na:

Taka ciekawa sprawa - jeden pan z otoczenia BCT, który zawodowo zajmuje się szeroko rozumianym prawem, żali się, że rzekomo - poprzez regularne wpisy na tym forum - m.in. informuję o stanie sprawy... Taka ciekawa sprawa - jeden pan z otoczenia BCT, który zawodowo zajmuje się szeroko rozumianym prawem, żali się, że rzekomo - poprzez regularne wpisy na tym forum - m.in. informuję o stanie sprawy (słusznie się domyślacie forumowicze, że chodzi mu o toczącą się sprawę z powództwa mojej żony przeciw BCT, w przedmiocie zadośćuczynienia za rozstrój zdrowia spowodowany mobbingiem).
Przeraziłem się straszliwie takim "poważnym" zarzutem ale gdy tylko opanowałem moje skołatane nerwy i potężne - choć jak się okazuje przedwczesne - poczucie winy, doszedłem do takich oto wniosków.
Otóż gdybym faktycznie miał mniej lub bardziej regularnie informować na forum o "stanie sprawy" (a rozpraw było już kilka i to tajemnicą nie jest), to musiałbym po każdej z nich ... hmmm ... no nie wiem ... - przynajmniej może np. informować o hipotetycznych rzecz jasna, żenujących zachowaniach, czy argumentach strony pozwanej, czy może np. ujawniać lub komentować hipotetyczne, kluczowe dla sprawy dokumenty, z których np. hipotetycznie bardzo się z żoną cieszymy (w hipotetycznym przeciwieństwie do strony pozwanej), itp. - oczywiście "itp." także jest hipotetyczne.
Tak więc odetchnąłem z wielką ulgą, całkowicie się uspokoiłem i w efekcie złożyłem skargę na tego pana do Samorządu, skupiającego ludzi, wykonujących ten sam zawód co ten pan (a że bezczelnych kłamstw było znacznie więcej, to i skarg w sumie poszło więcej).
A na koniec dodam jedynie, że ja (oraz zapewne zdecydowana większość trzeźwo myślących ludzi) - będąc na miejscu BCT, za wszelką cenę próbowałbym jednak proponować ugodę (jak to mówią mędrcy - na roztropne decyzje nigdy nie jest za późno). Ale nie jestem na miejscu BCT a po drugiej stronie i związku z dotychczasową postawą BCT zapewniam, że obecnie trwająca sprawa sądowa, to jedynie preludium. Żadna bowiem sprawka BCT nie zostanie zapomniana i każda będzie miała swój prawny finał (a troszkę się tego uzbierało). Oczywiście jak tylko moja zona i ja będziemy mogli bezpiecznie pochwalić się efektami, natychmiast to zrobimy.
Pozdrawiam serdeczne i życzę udanego "długiego weekendu" - gdziekolwiek będziecie go spędzać - czy to w Grecji, czy na Majorce, czy na terenie swoich letnich rezydencji w powiecie kartuskim.
rozwiń

2 lata temu ~
  • Polityka prywatności