Odpowiadasz na:

No dobra. Troszkę poczytałem i pogadałem z bardziej doświadczonymi działkowcami.
Wyklarowało się z tego coś takiego:
Porzeczka dobrze znosi przesadzanie. To bardzo odporna i "łakoma...
No dobra. Troszkę poczytałem i pogadałem z bardziej doświadczonymi działkowcami.
Wyklarowało się z tego coś takiego:
Porzeczka dobrze znosi przesadzanie. To bardzo odporna i "łakoma życia" roślina. Skoro uschnięty przez zimę badylek wetknięty w ziemię rośnie w sadzonkę, tym bardziej gotowa sadzonka da sobie radę.
Ale generalnie wygląda to następująco: powinno się przesadzać rośliny (drzewka, krzewy) późną jesienią lub wczesną wiosną.
Oba terminy mają swoje plusy i minusy.
- jesienią, po częściowym lub całkowitym zrzuceniu liści. Roślina już się przygotowała na zimową hibernację. Od wiosny wystartuje bez problemów, bo do zimy korzenie zdążą się już wpić w glebę. O ile zima nie przyjdzie za szybko, bo wtedy roślinkę szlag trafi.
- wiosną, po rozmarznięciu ziemi, a przed początkiem sezonu wegetacyjnego: zimę przetrwa bez problemów, Ryzyko jest na wiosnę. Jeśli (co ostatnimi laty często się zdarza) zima przejdzie od razu w lato, bardzo łatwo (kilka dni) przegapić właściwy moment. A przy spóźnieniu rośnie ryzyko obeschnięcia korzeni, zanim się przyjmą. Trza bardzo pilnować wilgotności gleby. No i traci się kawałek okresu wegetacyjnego, bo roślina potrzebuje czasu na zadomowienie się.

Raczej jestem zwolennikiem przesadzki jesiennej. Od kilku lat mamy sytuację, że zima przychodzi późno i nieśmiało, natomiast z ostrych mrozów szybciutko (2-3 tyg) luzuje na prawie lato. A termin jesienny to ok połowy października. Świetnie, bo zdąży mi na tym skopanym kawałku wyrosnąć świeża gorczyca i po przekopaniu (oczywiście z kolejną porcją zrębków) stworzy zalążek pod następną próchnicę.
Bo po zasadzeniu krzaków już dużo więcej, poza ew. nawożeniem "od góry" z glebą nie zrobię.
rozwiń

3 lata temu ~sa∂yl
  • Polityka prywatności