Odpowiadasz na:

Dokończę zeznania działkowe, rozpoczęte gdzie indziej ;)

1. Oczywiście namiotu nie zdążyłem skończyć. Udało mi się skorzystać z sali gimnastycznej w pobliskiej szkole i pociąć folię....
Dokończę zeznania działkowe, rozpoczęte gdzie indziej ;)

1. Oczywiście namiotu nie zdążyłem skończyć. Udało mi się skorzystać z sali gimnastycznej w pobliskiej szkole i pociąć folię. Wypożyczyłem żelazko do folii. Zrobiłem nawet kabel do niego. Ale zgrzałem tylko jedną ścianke szczytową. Zresztą paskudnie i będzie do poprawki. A potem już nie miałem czasu :/ Ale (jak widać na załączonych w innym wątku obrazkach), namiot okazał się niepotrzebny. Jesli nie przyjdą znienacka szarugi jesienne, a nic tego nie zapowiada, będzie cacy i wszystko dojrzeje jak trza.
Z folią będę bawił się w długie jesienno-zimowe wieczory. Przyda się na przyszły sezon.

2. Pomidory prowadzę na sznurkach. Paliki i stelaż od namiotu robią za konstrukcję pod nie. I od razu mogę Wam sprzedać wiedzę, jak tego _nie_robić :D
Za ciasno zawiązałem sznurek i kilka krzaków szlag trafił. Sznurek się wpił w "pień" krzaka na tyle, że przez powstałe przewężenie roślina nie daje rady dostarczyć odpowiedniej ilości soków do bujnych gałęzi i usycha. A kilka wręcz się ukręciło na wietrze. I se wisiały na sznurku, bez kontaktu z ziemią.
W przyszłym roku zastosuję tę samą technikę, bo generalnie świetnie się sprawdza, tam gdzie zawiązane było luźniej.
Jedynie podwieszę pomidory na pończochach/rajstopach. Wytrzymałe i elastyczne - nie będą się wpijać w krzak. No... może trochę głupio będzie to wyglądać, ale co tam :D

3. Kłopot z dyniowatymi.
W zeszłym roku próbowałem ogórków z rozsady i d.pa. Nie przyjęły się. Musiałem dosiewać bezpośrednio w grunt.
W tym roku ogórki wzeszły mi tylko w jednym miejscu. W innym wcale, mimo dwukrotnego wysiewu. ALe za to wysiały mi się też same, w kupie (dosłownie i w przenośni, bo gromadnie, na zeszlorocznej reszteczce obornika). Musialo mi się usypać z paczki.
Nie mając nic do stracenia, ostrożnie je powydłubywałem, większość oczywiście uszkadzając. Ale kilka udało mi się przesadzić tam, gdzie dwukrotny wysiew nie zadział - i się przyjęły! :D
Chcąc uniknąć loterii przy wysiewie, w przyszłym roku zrobię rozsadę, ale w doniczkach torfowych. Nie uszkodzę ich przy przesadzaniu i będę mógł sensowniej zaplanować ich rozmieszczenie. Taką przynajmniej mam nadzieję ;)
rozwiń

2 lata temu ~sa∂yl
  • Polityka prywatności