Aleksander Czapnik

29 maja podczas wieczornego treningu zginął tragicznie Aleksander Czapnik maratończyk z Gdyni , jeszcze jedna ofiara drogowego bandyty który zbiegł z miejsca zdarzenia nie udzieliwszy pomocy poszkodowanemu !
Miałem nadzieję poznać Go osobiście podczas maratonu w Gorzowie .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

http://www.supermaraton.org/?id=74
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

jestem w szoku!!! znalem Olka osobiscie i mielismy okazje razem trenowac, super facet, bede go bardzo dobrze wspominal...po prostu brak slow...oby dorwali tego s*******a co to zrobil !!


popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

Jak można być takim palantem potrącić kogoś i nie udzielić mu pomocy!!!
Olek przemierzał wielkie dystanse był naprawdę mocny!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

nie znałem go w ogóle, ale |*|
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

Jeżeli wydarzyło sie to około godz 21, to sądzę, że ktoś coś widział. Gorzej jeżeli rzecz miała miejsce na odludziu. Szlag by trafił wszystkich tych z****nych kierowców, a tych którzy zbiegają z miejsca zdarzenia to pod sciane i kula w łeb.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

smutne, w naszym kraju lepiej nie jezdzic asfaltami :-(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

Specjalnie nie wiem o kim mowa, ale
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

Takie wypadki powstrzymują mnie przed kupnem szosy... przecież w biały dzień nawet można narazić się na baty od niezróważonego kierowcy a w najgorszym wypadku na śmierć (`)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

jeśli uciekał to możliwe, że był pijany :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Re: Aleksander Czapnik

Krótko poznałem człowieka, jechał z zawodnikami ze startu MRDP w Rozewiu do Trójmiasta. Zrobiłem mu parę zdjęć, są u nas na stronie w galerii z MRDP. Żal...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

Mam garstkę informacji o wypadku Olka . Zginął najechany od tyłu , najprawdopodobniej przez samochód osobowy . Stało się to tuż po 19:00 . Doznał skomplikowanego złamania nogi , pomoc przyszła zbyt póżno , nastąpiło wykrwawienie i wychłodzenie . Zmarł już w szpitalu .
Czy ktoś z Was wie gdzie wypadek miał miejsce ? Czy Olek miał oświetlony rower ?

To są wieści z drugiej ręki , wahałem się czy je upublicznić ale myślę że z tej wiedzy płynie jakaś nauka i przestroga dla nas wszystkich .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

Znam (znałem) Olka zbyt dobrze by powątpiewać w rozwagę na szosie.
Przyjrzeć się należy jego fotko z biegów czy jazdy:
zawsze w kombinezonie i kasku (!)
a co w tym przypadku bardzo istotne? przecież wypadek miał miejsce w ciągu dnia !
zadawanie pytań o oświetlenie w tym przypadku jest lekkim nietaktem.

Zawsze był bardzo ostrożny na drodze,
zawsze starał się dobierać trasy o małym natężeniu ruchu,
zawsze trzymał się krawędzi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: Aleksander Czapnik

Nie zdążyłem poznać Olka osobiście , widywałem Go tylko przelotnie na trasie , czasem ja wracałem a On dopiero ruszał w drogę , innym razem było na odwrót ( jesteśmy z tej samej dzielnicy ). Tylko raz gdzieś między Przodkowem a Łebnem kręciliśmy parę minut razem i pogadaliśmy chwilkę - teraz dopiero wiem że to był Olek . Pytam o miejsce wypadku i okoliczności bo mnie kiedyś spotkało coś bardzo podobnego na zjeżdzie z Łężyc do Rumii - na szczęście dla mnie obyło się bez poważniejszych obrażeń - był czerwiec godzina 19 z minutami , jasno jeszcze , wręcz dzień ale w lesie był półmrok a ja nie miałem nawet pasywnego oświetlenia . Kierowca który mnie potrącił a raczej zepchnął z drogi do lasu twierdził że zobaczył w ostatniej chwili tylko migoczące szprychy kół i było za pózno na hamowanie . Pomógł mi się pozbierać , użyczył apteczkę i odwiózł do domu - miałem po prostu więcej szczęścia . Od tamtego zdarzenia ZAWSZE w lesie włączam migotki , przednią i tylną . Muszę niestety stwierdzić że spora część szosowców , szczególnie tych młodszych uważa że wieszanie jakiegokolwiek aktywnego oświetlenia na rowerze to obciach a przecież komplet mikro - diodek mocowanych na gumkę lub rzep waży kilkanaście gram i mieści się w pudełku od zapałek .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum

Czy są jakieś prowizje i haczyk? (3 odpowiedzi)

Szukam kasyna, które nie będzie miało ukrytych opłat i problemów z wypłatami. Skąd mam wiedzieć,...