Pokręcona mozaika o Hollywoodzie
Bawiłam się świetnie. Nie, nie było to wielkie, ambitne kino. A jednak okazało się, że żeby bawić się świetnie trzeba wykazać się znajomością starego Hollywood, żeby wyłapać milion aluzji, pastisz całego świata i kinematografii, filmów z Fredem Asterem, kinematografii religijnej, Czerwonego Października, westernów... Żarty zupełnie odjechane, abstrakcyne. Nie twierdzę, że fabuła była spójna i trzymająca w napięciu. Wręcz przeciwnie - co chwilę na twarzy pojawiał się wyraz niedowierzania "co tu się odstawia?". Ale to chyba konieczne przy komedii absurdu. Do tego świetnie grające gwiazdy.
2
0