> Wycinki w mieście, które się rozwija nie można porównywać w wycinką Puszczy
Zgadza się, nie można.
Kiedyś wklejałem linka, wyjaśniającego, dlaczego trzeba było wyrżnąć w pień spory kawał Puszczy. Nie chce mi się teraz go szukać, ale chodziło o to, że kiedy był jeszcze czas na punktową interwencję leśników, dla zwalczenia ognisk kornika drukarza, zostały one zablokowane przez ekoterrorystów.
Kiedy zostało to odblokowane, było już za późno. Trza było ciąć hektary czy setki hektarów.
Znamienna jest wypowiedź pewnego ekomaniaka: kornik też ma prawo do życia. Niech se żre. Prawo Puszczy.
Jakby go słuchać, to Puszczy nie byłoby już wcale.
Za dziesiątki czy setki lat byłaby inna... może...
Z pewnością.. ekologiczna :D
Nie wiem, jak wygląda sytuacja lasu na Ujeścisku. Z jednej strony, jest to fragment przyrody w blokowisku. I nie dziwię sie, że mieszkańcy protestują. Z drugiej.. podobno własnośc prywatna, zatem obowiązuje święte prawo właściciela do swobodnego dysponowania swą własnością. Jak sie okolicznym mieszkańcom nie podoba, zawsze mogą się zrzucić i teren odkupić.
Choć zważywszy, jakim śmietnikiem był ten las, nie wróżę takiej inicjatywie powodzenia. Sami mieszkańcy zrobili z tego lasu śmietnik.
Choć rację maja osoby twierdzące, że Budyń robi wszystko pod deweloperów. W końcu, z czegoś trza życ ;] Zabudowa każdego, nawet zaśmieconego i zapomnianego kawałka zieleni.. to norma.
"Moje górki", też zarastają blokami. Miejsce na wysik suki mi się kurczy.
Z tonę azotanu amonu plus trochę ropy zatargam własnym autem.. ale może być mało.. :D
1
2