W pełni potwierdzam.
Też zmuszałem się do siedzenia do samego końca, aby potem nie było, że gadam o czymś, czego nie oglądałem (albo na wypadek, gdyby na sam koniec miało być coś, co nada się do pochwalenia; właściwie najśmieszniejszą scenką filmu była chyba ta podczas napisów końcowych z jednorożcem, reszta to żenujące "gagi", przy których "Kiepscy" to szczyt finezji).
0
2