Re: Drodzy Państwo
~Zdegustowana
(12 lat temu)
Pani Dominiko,
Do życia - w tym i do psa - podchodzę pragmatycznie. Dbam o swojego pupila, więc zależało mi na właściwej opiece. Oceniając pobyt psa u Pani wyraziłam swoją opinię. Jeśli jest ona biegunowo różna od Pani o sobie wyobrażenia - trudno. Megalomania w tym przypadku nie może być Pani atutem...
Ale do rzeczy: gratuluję koleżanek. Zupełnie niezaangażowane w problem, a jednocześnie tak zażarcie Panią broniące... Nie zdają chyba sobie sprawy jak pretensjonalnie brzmią ich wypowiedzi. Informuję, że chciałam poprzestać na pierwszej opinii. Doświadczając jednak skomasowanego, absolutnie bezpodstawnego ataku na mnie i mojego psa, postanawiam wypowiedzieć się szerzej.
1. W rozmowie telefonicznej poinformowałam Panią o rasie psa. W momencie, gdy go przywiozłam podwyższyła Pani cenę, twierdząc, że "pies jest duży". Przecież Pani nie zna się zupełnie na rasach psów! Za 2 dni miałam zapłacić 60 zł, Pani zażądała 80. Zapłaciłam 100 zł by być pewną, że pies będzie miał dobrą opiekę. Ale to dopiero początek...
2. Jak napisała Pani Ada: "hotelik" to mieszkanie w bloku na ósmym piętrze. Szczegóły jednak pominę z uwagi na wrodzony i wypracowany przez lata takt.
3. Podczas przekazywania psa spostrzegłam miski z karmą i wodą stojące w "hoteliku". Prosiłam, by zwrócić uwagę na to, że mój pies ma karmę niskotłuszczową i nie może jeść nic innego. Mogłam już wtedy coś podejrzewać. Kontynuacja tego tematu w pkt. 5.
4. Nie odebrałam telefonu ponieważ NIE BYŁO TO MOŻLIWE. Odezwałam się tak szybko, jak tylko mogłam. Byłam pewna, że oddałam psa w ręce profesjonalistki, więc kilkanaście godzin bez kontaktu telefonicznego nie powinno być problemem. Myliłam się.
5. Odbiór psa wiązał się z chęcią jak najszybszej ewakuacji z "hoteliku". Jestem pewna, że w tym czasie przebywał tam duży amstaff (lub pitbull - nie miałam czasu na analizę), o którego obecności nie wspomniano mi wcześniej słowem. Minęłam go na klatce schodowej, a mój mąż miał okazję przyjrzeć mu się przed blokiem. Dla właścicielki suki owczarka szkockiego nie stanowi to komfortu psychicznego...
6. Przy odbiorze psa powiedziała mi Pani, że chodziła z psem na długie spacery (pomimo moich próśb). W replice do mojej opinii pisze Pani o siedzeniu na ławeczce i kaczkach. Trochę konsekwencji, proszę.
W podsumowaniu: nie było moim zamysłem sprawić Pani przykrość. Jednak tak zaciekły atak na moją osobę zmusił mnie do radykalnej reakcji. Na tym kończę. Kontynuacja tej dyskusji jest poniżej mojej godności. Myślę, że inteligentne osoby czytające tę opinię wyciągną dla siebie właściwe wnioski.
19
4