Coś dodam.. a w zasadzie powtórzę, bo pisałem już o tym w wątku "grzybowym".
Płachetki są genialnym grzybem na zbiór "przemysłowy". Zapełnienie 20l wiadra budowlanego to kilka minut zbierania.
Można się potem bawić w ich marynowanie, ale przede wszystkim: są genialną bazą grzybową na wszelkie pizze, zapiekanki, tarty itp...
Z powodzeniem zastępują pieczarki a są od nich o niebo bardziej aromatyczne. Ale to odkryłem przypadkiem :)
Płachetki się z grubsza płucze i robi z nich krajankę (ja używam wyłącznie kapeluszy).
Z grubsza odcedzona na durszlaku krajanka trafia do gorącego masła klarowanego.
Jedno pudełko masła wystarczy na kilka wiader płachetek.
I tutaj jest myk, który mi się zrobił sam, bo najzwyczajniej zapomniałem :)
Sieczka dusi się w maśle, aż całą woda nie odparuje. Troszkę to trwa... nawet ze 2h, jak płachetki są bardzo mokre.
Kiedy woda odparuje, nagle zaczynają niesamowicie intensywnie pachnieć.
Temperatura powyżej 100° bardzo im służy.
Wtedy je odcedzamy z masła na durszlaku i po wystygnięciu pakujemy w pojemniki i do zamrażalnika.
Masełko posłuży kolejnym płachetkom.
Gdyby nie "przegapienie" duszących się płachetek nie znałbym ich prawdziwego smaku, po odparowaniu całej wody :)
0
1