Harpaganowa taktyka?!
Witam. Chciałbym zapytać czy macie jakąś taktykę na złamanie (czyt. przejście) tych stu kilometrów. Czy wogóle da się takową opracować?
Startujemy przecierz głównie po to ażeby dojść do mety a że przy okazji można się przy tym nieźle bawić (lub też zarżnąć do upadłego) i poznać ciekawych ludzi to dodatkowe plusy (lub minusy).
Jak zatem planujecie rozłożyć siły? Chyba najpowszechniejszą taktyką jest ta aby przetrwać noc i dać z siebie wszystko (o ile jeszcze pozostaną jeszcze jakieś zapasy) na drugiej pętli. Poza tym pierwsze punkty kontrolne a już z całą pewnością pierwszy zalicza się za tłumem. Jedynie wytrawni piechurzy poświęcają pierwsze kilka czy też kilkanaście minut na dokładne zapoznanie się z mapą.
Myślę także iż jeżeli mamy dwie drogi do wyboru to o ile są porównywalnej długości zawsze warto wybrać tę pierwszą napotkaną gdyż drugiej można nie odnaleźć. Nie warto kusić losu.
Oprócz tego stratą czasu jest robienie długich przerw na punktach. Prawdę mówiąc chyba można przejść całą trasę bez odpoczynku. To znaczy można odpoczywać podczas marszu. Podobnie sprawa ma się z posiłkami.
Jestem ciekaw Waszych wskazówek wynikających z własnych doświadczeń. No i oczywiście ciekaw jestem także czy ktoś opracował własną taktykę? A może już takowa sprawdziła się w praktyce?!
Startujemy przecierz głównie po to ażeby dojść do mety a że przy okazji można się przy tym nieźle bawić (lub też zarżnąć do upadłego) i poznać ciekawych ludzi to dodatkowe plusy (lub minusy).
Jak zatem planujecie rozłożyć siły? Chyba najpowszechniejszą taktyką jest ta aby przetrwać noc i dać z siebie wszystko (o ile jeszcze pozostaną jeszcze jakieś zapasy) na drugiej pętli. Poza tym pierwsze punkty kontrolne a już z całą pewnością pierwszy zalicza się za tłumem. Jedynie wytrawni piechurzy poświęcają pierwsze kilka czy też kilkanaście minut na dokładne zapoznanie się z mapą.
Myślę także iż jeżeli mamy dwie drogi do wyboru to o ile są porównywalnej długości zawsze warto wybrać tę pierwszą napotkaną gdyż drugiej można nie odnaleźć. Nie warto kusić losu.
Oprócz tego stratą czasu jest robienie długich przerw na punktach. Prawdę mówiąc chyba można przejść całą trasę bez odpoczynku. To znaczy można odpoczywać podczas marszu. Podobnie sprawa ma się z posiłkami.
Jestem ciekaw Waszych wskazówek wynikających z własnych doświadczeń. No i oczywiście ciekaw jestem także czy ktoś opracował własną taktykę? A może już takowa sprawdziła się w praktyce?!

