Horror święconej wody
Co jest takiego w święconej wodzie, że wzbudza aż takie emocje i to wśród ludzi, którzy z Kościołem nie mają kontaktu ?
Patrząc na chłodno, sprawa wydaje się dziwna woda jak woda, gdzie tu problem? Wydaje mi się że mogą, tak na chłodno, być tylko trzy przyczyny:
1. coś w tej wodzie rzeczywiście jest
2. coś jest w umysłach tych dotkniętych emocjami
3. albo jedno i drugie naraz
Wątki religijne, które przecież, zgodnie z relacjami osób religijnie niezaangażowanych, nie powinny budzić ich emocji, bo nie mogą w żaden realny według nich sposób im zaszkodzić, powodują efekty odwrotne.
Wybuchają fajerwerki emocji, skutkujące paroksyzmami wściekłości, których w sposób racjonalny nie da się uzasadnić .
Od razu pojawiają się zarzuty o pedofilię, choć przecież dane statystyczne wskazują, że są to w porównaniu z innym grupami zawodowymi, przypadki marginalne. Ale tu nie chodzi o realne dane i ich racjonalną ocenę, tu chodzi o emocje. Skądinąd rzeczą typową jest, że ludziom występującym z takimi zarzutami zupełnie nie przeszkadza skandaliczna i szeroko zakrojona seksualizacja sfery publicznej, co przecież jest mnożeniem bodźców seksualnych oddziałujących na wszystkich, w tym na słabsze charaktery i na dzieci. Do tego dodajmy jeszcze poparcie takich ludzi dla edukacji seksualnej w szkołach, a przecież to jest czysta pedofilia pod płaszczykiem działań edukacyjnych.
Potem pojawiają się zarzuty, że księżą są interesowni, zachłanni i że traktują ludzi obcesowo. Chciałbym móc być świadkiem takich kontaktów - mam wyrobioną opinię na temat takich poszukiwaczy usług kościelnych.
Tak naprawdę wcale nie chodzi tu o księży. Takie postawy są tylko echem kampanii nakierowanej na osiągnięcie zupełnie innego celu. Celem ataku jest celibat. Rzekome sesualne nadużycia kleru mają być spowodowane celibatem. Likwidacia celibatu miałaby być sposobem na likwidację pedofilii. Ale to tylko poręczne hasło.
Celibat jest bowiem zjawiskiem antysystemowym, świadczącym, że mozna nie ulegać bodźcom seksualnym i że wcale nie są one istotą życia, a zaspokajanie popędu seksualnego nie jest celem ostatecznym rozwoju kultury i cywilizacji. Zresztą celem systemu nie jest chęć dostarczenia ludziom przyjemności z seksu, lecz możliwość sterowania nimi przy pomocy odpowiednio dobranych bodźców. System steruje reakcjami poprzez popkulturę, w znacznym stopniu nasyconą treściami erotycznymi.
System konsumpcjonistyczny bazuje na uzależnieniu jednostki od chciejstwa, więc taktyką salami, obcina wszelkie formy więzi społecznych uniezależniających jednostkę od systemu i jego sterników. Każdy system ze swej natury dąży do wyeliminowania reguł czy elementów niekompatybilnych.
Więc nie dziwmy się, że gdy na forum pojawi się wątek religijny, system wyśle do walki szeregowych najemników.
Patrząc na chłodno, sprawa wydaje się dziwna woda jak woda, gdzie tu problem? Wydaje mi się że mogą, tak na chłodno, być tylko trzy przyczyny:
1. coś w tej wodzie rzeczywiście jest
2. coś jest w umysłach tych dotkniętych emocjami
3. albo jedno i drugie naraz
Wątki religijne, które przecież, zgodnie z relacjami osób religijnie niezaangażowanych, nie powinny budzić ich emocji, bo nie mogą w żaden realny według nich sposób im zaszkodzić, powodują efekty odwrotne.
Wybuchają fajerwerki emocji, skutkujące paroksyzmami wściekłości, których w sposób racjonalny nie da się uzasadnić .
Od razu pojawiają się zarzuty o pedofilię, choć przecież dane statystyczne wskazują, że są to w porównaniu z innym grupami zawodowymi, przypadki marginalne. Ale tu nie chodzi o realne dane i ich racjonalną ocenę, tu chodzi o emocje. Skądinąd rzeczą typową jest, że ludziom występującym z takimi zarzutami zupełnie nie przeszkadza skandaliczna i szeroko zakrojona seksualizacja sfery publicznej, co przecież jest mnożeniem bodźców seksualnych oddziałujących na wszystkich, w tym na słabsze charaktery i na dzieci. Do tego dodajmy jeszcze poparcie takich ludzi dla edukacji seksualnej w szkołach, a przecież to jest czysta pedofilia pod płaszczykiem działań edukacyjnych.
Potem pojawiają się zarzuty, że księżą są interesowni, zachłanni i że traktują ludzi obcesowo. Chciałbym móc być świadkiem takich kontaktów - mam wyrobioną opinię na temat takich poszukiwaczy usług kościelnych.
Tak naprawdę wcale nie chodzi tu o księży. Takie postawy są tylko echem kampanii nakierowanej na osiągnięcie zupełnie innego celu. Celem ataku jest celibat. Rzekome sesualne nadużycia kleru mają być spowodowane celibatem. Likwidacia celibatu miałaby być sposobem na likwidację pedofilii. Ale to tylko poręczne hasło.
Celibat jest bowiem zjawiskiem antysystemowym, świadczącym, że mozna nie ulegać bodźcom seksualnym i że wcale nie są one istotą życia, a zaspokajanie popędu seksualnego nie jest celem ostatecznym rozwoju kultury i cywilizacji. Zresztą celem systemu nie jest chęć dostarczenia ludziom przyjemności z seksu, lecz możliwość sterowania nimi przy pomocy odpowiednio dobranych bodźców. System steruje reakcjami poprzez popkulturę, w znacznym stopniu nasyconą treściami erotycznymi.
System konsumpcjonistyczny bazuje na uzależnieniu jednostki od chciejstwa, więc taktyką salami, obcina wszelkie formy więzi społecznych uniezależniających jednostkę od systemu i jego sterników. Każdy system ze swej natury dąży do wyeliminowania reguł czy elementów niekompatybilnych.
Więc nie dziwmy się, że gdy na forum pojawi się wątek religijny, system wyśle do walki szeregowych najemników.

