Re: Jazda na rowerze szosowym
Kolarstwo szosowe wymiera, ale rowerzystów na szosówkach przybywa coraz szybciej od 2 lat. 3 lata temu spotykało się w sob/niedzielę 1-2 na szosówkach, w zeszłym roku za każdym razem co najmniej 5 mijałem, a w ostatnią majówkę chyba ze 30 (rozproszonych, z czego kilkunastu wracało z ustawki pod Castoramą, oczywiście osobno). Jak wyjdę na spacer to widzę zawsze kilku na szosówkach. Kolarzami nazwać ich ciężko, bo widać, ze dopiero co sobie maszynki kupili, ale jeżdżą, starają się, pewnie połowa rzuci w kąt te niewygodne graty, druga zaś schudnie i złapie bakcyla, żony będą pomstowały, ale moda na szosówki nie wymiera, a kwitnie.
Co do tras, to niestety do fajniejszych dróg trzeba jakoś dojechać i z gorszych wieści mam tę, że od Osowej do Chwaszczyna budują ddr z kostki, z co najmniej jednym przeskokiem na światłach. Zatem od Osowej do Karczemek będziemy jeździć po szosie narażając 100 zł.
Z drugiej strony lotniska nie starczyło pieniędzy na całą Budowlanych, więc w stronę Rębiechowa (Nowatorów) w ogóle nie warto korzystać z tego kawałka ddr, a z powrotem niby można by pod górkę w ostatnim etapie pojechać "ścieżką", ale jak się chce skręcić w lewo na ddr do lotniska, to trzeba 3 razy stać na światłach, a jak się zmieni pas na lewy i pojedzie z samochodami, to tylko raz.
Jak się dojedzie do Chwaszczyna lub Banina, to jazda szosówką jest już przyjemna. Do Koleczkowa nie opłaca się skręcać w Karczemkach (przez Bojano) na rondzie w prawo, bo niemal taka sama odległość jest po trasie Kielno-Koleczkowo, a ruch mniejszy, nie ma zakazów i ddr-ów.
Jeżeli ktoś mieszka w Gdyni, to chyba musi wyjechać Marszewską, przecież nie będzie się pchał przez Chwaszczyno.
Najlepiej to by było mieszkać gdzieś w Luzinie :)
1
1