Re: Klub Przyjaciół
Pani ~Paulo jestem bardzo zadziwiona Pani wypowiedzią. Mój syn był jednym z pierwszych pięciu dzieci zapisanych i uczęszczających do klubu tuli (jeszcze gdy mieściło się w mieszkanku przy ulicy piastowskiej) aż do ostatniego dnia istnienia klubu - czyli do 30.03.2010. Uważam, że jeśli Pani dziecko chodziło do klubu to musiała Pani mieć kontakt z Panią Weroniką (nie ma innej opcji), ponieważ ona była z naszymi dziećmi bez przerwy. Pani Aneta była przesympatyczną i „rzeczową babką”. Ja również, jak i myślę większość rodziców, miałam do niej zaufanie. Jednak tak się ułożyło, że Pani Anetka musiała zamknąć klub tuli. Żałowaliśmy tego wszyscy.
Mam nadzieję, że ten post nie jest Pani prywatna antypatią do Pani Weroniki bo musi Pani zdawać sobie sprawę z faktu, że uderza Pani w rodziców pozostawiających swoje pociechy pod opieką Pani Weroniki, Pani Agnieszki, Pani Alicji i Pani Wiesi. Uderza Pani również w Panią Anetę, która do ostatniego dnia istnienia klubu ufała Pani Weronice a będąc osobą mającą na względzie przede wszystkim dobro dzieci nie pozostawiłaby bez komentarza faktu zatrudnienia Pań przez nowego pracodawcę.
Myślę, że taka wypowiedź to zwyczajne prywatne uprzedzenia lub objaw niezdrowej konkurencji. Jeśli jednak zwyczajnie Pani nie pamięta Pani Weroniki to bardzo chętnie Pani przypomnę. To jest mój nr telefonu 519 118 743 - jeśli Pani pociecha uczęszczała do klubu, tak jak Pani pisze, to na pewno się znamy (choćby tylko z widzenia), jednak z drugiej strony nie znam rodzica który mógłby cokolwiek złego powiedzieć o Pani Weronice.
Medium, jakim jest Internet, pozwala w sposób anonimowy wypisywać co tylko nam sie podoba. "Internet zniesie każdą brednię i nieprawdę" - coraz więcej osób sie przekonuje o prawdziwości tego powiedzenia.
5
4