Właśnie zadzwoniłam pod nr podany jako " kontakt z czytelnikami", ze sprawą na temat WZW B (i beznadziejnego leczenia na pomorzu) - na samym początku zaznaczyłam, że nie wiem czy z takim tematem też można do nich dzwonić, i po wysłuchaniu tego, co mam do powiedzenia - pani odłożyła słuchawkę!!!!! Jeszcze jestem w szoku!
I to było wszystko. Także mówienie, dzwon jeśli masz problem, wszyscy jesteśmy współtworcami gazety to mity!
Jestem zdegustowana reakcją pani po "drugiej stronie słuchawki".
Szary człowiek nie ma nic do powiedzenia w naszym pięknym kraju.