nawet nie tyle o to dobro chodzi, przynajmniej dla mnie, ale o niezwykle trafne obserwacje dotyczące ludzi i życia. Jak czytałam to mając kilka lat, to była fajna bajka o dziwnych stworkach, a potem, czytając co kilka lat, w miarę jak przybywało doświadczeń, za każdym razem czułam "o kurde, rzeczywiście". Trochę jak z Małym Ksieciem, ale w Muminkach jest o wiele bogatsza paleta uczuć/problemów/spraw, jest ich dużo więcej i często o wiele subtelniejszych.
W Listopadzie uwielbiam, jak problemy taką spokojną, naturalną drogą rozwiązują się, każdy przechodzi jakąś przemianę, obserwowanie tego jest fascynujące.
Z analizą freudowską trzeba uważać, żeby oddzielić zamysł autora od własnych interpretacji. Właściwie nie uważam tego za do konca możliwe, w każdym rodzaju analizy. Pamiętasz, były takie teksty - analiza dzieł Tolkiena przez różne osoby. Chwila, wyszperam ten o który mi chodzi:
“Tolkien – Władca Perwersji” – Marcjanna Wrzód-Grzyb (Świat Kobiety 7 lipca 2000)
Niewiele jest książek tak mistrzowsko skrywających, a jednocześnie ujawniających seksualne odchylenie autora jak “Władca Pierścieni” J.R.R. Tolkiena. W teoretycznie czystej, wręcz dziecięcej literaturze zawiera się cały mrok podświadomości jowialnego profesora literatury staroangielskiej (!) z Oxfordu.
Mówi się “No sex – we are hobbits”. Ale jakże nietrafne to spostrzeżenie i niezrozumienie słynnej (niestety) trylogii. Już w pierwszym tomie spotykamy się z polem pieczarek niejakiego Maggota, z którym to wiąże się traumatyczne wspomnienie z dzieciństwa głównego bohatera powieści – Frodo Bagginsa. Pieczarki, no cóż, całe pole symboli fallicznych. Zły sąsiad ? A jak było naprawdę i co kryje się za słowami “boję się starego Maggota”? Nie wiadomo. Potem hobbici, (sami mężczyźni), szykują “słodką kąpiułkę o zmierzchu”. Proszę bardzo, może mydło leży na podłodze ? Jakiś czas później Tom Bombadil bawi się pierścieniem, zakładając i zdejmując go z czubka palca. Żadnych sugestii, proszę odczytać to samemu.
Jesienią Drużyna Pierścienia rusza na południe. Przeszkodą jest łańcuch Gór Mglistych, a konkretnie okrutny Karadhras – potężny, sterczący, morderczy. Męski. Sama nazwa brzmi jak środek na potencję. A dla Szarej Drużyny jest to przeszkoda nie do przeskoczenia (co takiego chciał nam powiedzieć profesor Tolkien ?!) Decyzja zapada – spróbują inaczej, przez kopalnię Morię. Przez jaskinię – długą, czarną, tajemniczą i niebezpieczną. Nic dodać, nic ująć. Najpierw jednak trzeba do niej wejść, co nie jest łatwe. Starzec Gandalf próbuje różnych sztuczek i zaklęć, w końcu objawia się jako przyjaciel i wchodzi. Kobietę nietrudno omamić, deklarując przyjaźń. W Morii też nie jest łatwo, co prawda drużyna idzie do celu, niby (czyż nie to autor miał na myśli ?) męskie nasienie, pojawiają się jednakże trudności. Balrog niczym środek antykoncepcyjny eliminuje najsilniejszego plemnika – Gandalfa. Reszta idzie dalej, o ileż słabsze są to jednak osobniki.
Dalej jest Lorien, gdzie wzajemną i nieskrywaną obopólną fascynacją wybuchają królowa elfów Galadriela i krasnolud Gimli. Twardziel i słodka blondynka. Topornik i zwiewna, choć starsza i doświadczona elfka… u Tolkiena kończy się na słowach, wzajemnych zapewnieniach o miłości, prezentach Tacy jak Gimli nigdy nie kończą w ten sposób. Czasu i miejsca w Złotym Lesie nie brakowało. Mały, krępy, umięśniony Gimli musiał być odmianą w życiu Galadrieli, obcującej w zasadzie jedynie z nieco efemerycznymi elfami.
Potem jaskinia Szeloby, opisana już w pewnym naukowym eseju – gdzie Frodo z Żądełkiem – znów męskim symbolem, przebija się przez włosy łonowe pajęczyn i wchodzi w świat, podobny do Morii. Eowina przebierająca się za Dernhelma w poszukiwaniu swojej osobowości. Oko Saurona – pozbawione rzęs, przenikające przez myśli i ubrania. Zgroza ! Choć niektórzy z niejaką przyjemnością “zmagali się” nocami z Nieprzyjacielem. Nie można przecież odmówić sobie odrobiny przyjemności.
W końcu scena finałowa – znów wyrastająca z płaskowyżu Mordoru góra – samotna Orodruina. I mały Frodo próbujący rozwiązać ostatecznie swój problem. Jaki to problem ? Dlaczego czerwona lawa jest taka gorąca ? I dlaczego Frodo tak się boi, nie chce stawić czoła temu wyzwaniu – może dlatego, że nigdy w życiu nie miał kobiety ? Co na to Tolkien ? Frodo nie zasmakował wiele przyjemności w życiu. I teraz, stojąc nad szczeliną (nomen omen – Szczeliną Zagłady), boi się. Dopiero stary, doświadczony Gollum załatwia sprawę. Wie, że dla tego ciepła warto nawet zginąć .
Większość bohaterów “Władcy Pierścieni” nie wie, jak to jest. Autor przedstawił jawiącą się w jego umyśle perwersyjną wersję świata. Podobno sam siebie opisywał jako hobbita – jeśli to ma oznaczać, że tak jak Frodo cierpiał skrywane katusze, przelewając żal i fantazje na papier To przykre. To niedopuszczalne. Chrońmy nasze dzieci przed zakamuflowaną seksualnością świata tolkienowskiego".
Jak ktoś chce coś zobaczyć to zobaczy i nie powstrzymasz go. :)
Inne analizy:
“Tolkien – nasz człowiek” – Władysław Szuwar (Trybuna Ludu 13 marca 1969)
“Władza ludu zamiast “Władcy Pierścieni”" – Władysław Oczeret (Czerwony Sztandar 24 maja 1971)
“Władca Pierścieni – Władca Much ?” – ojciec Muchomorek (fragmenty audycji radiowej z 9 września 1999)
“Tolkien – trylogia mycki i kielni” – Jan Kowalski (Dziennik Polski 18 października 2001)
tutaj:
http://grzegorz-zak.pl/?p=49