Lodowisko nie chodniki
Straż Miejska zajęta mandatami. Piesi na Karczemkach zdani sami na siebie
Straż Miejska w Gdańsku najwyraźniej zapomniała, do czego została powołana. Zamiast pilnować bezpieczeństwa mieszkańców, koncentruje się na wystawianiu mandatów za parkowanie. Tymczasem na osiedlu Karczemki poruszanie się po chodnikach staje się niebezpieczne, a miejscami wręcz niemożliwe. Oblodzone, nieodśnieżone ciągi piesze są realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia pieszych.
Bezpieczeństwo pieszych zeszło na dalszy plan
Chodniki na Karczemkach w wielu miejscach przypominają lodowiska. Brak odśnieżania i posypywania piaskiem sprawia, że każdy krok niesie ryzyko upadku. Szczególnie zagrożone są osoby starsze, dzieci oraz osoby z ograniczoną mobilnością. To nie są drobne niedogodności to poważne zaniedbania, które mogą prowadzić do ciężkich urazów.
W tej sytuacji brak zdecydowanych działań Straży Miejskiej jest rażący. Funkcjonariusze mają prawo i obowiązek reagować na zagrożenia w przestrzeni publicznej, w tym egzekwować od właścicieli i zarządców nieruchomości utrzymanie chodników w należytym stanie. Tego jednak najwyraźniej nie robią.
Prawo jest jasne, egzekucji brak
Obowiązek utrzymania chodników przylegających do nieruchomości spoczywa na wspólnotach mieszkaniowych i zarządcach. Obejmuje on:
odśnieżanie,
usuwanie lodu,
posypywanie nawierzchni materiałem antypoślizgowym.
Niedopełnienie tych obowiązków naraża pieszych na wypadki, a zarządców na odpowiedzialność cywilną. Przykładem jest wspólnota ERTA, przy której co dokumentuje załączone zdjęcie chodnik przez dłuższy czas pozostawał nieodśnieżony i śliski, mimo oczywistego zagrożenia.
Straż Miejska: wygodne mandaty zamiast realnych problemów
Zamiast kontrolować stan chodników i wydawać polecenia ich natychmiastowego uprzątnięcia, Straż Miejska zdaje się wybierać prostsze zadania. Mandaty za parkowanie są szybkie, łatwe i mierzalne. Bezpieczeństwo pieszych najwyraźniej mniej priorytetowe.
Takie podejście rodzi pytanie, czy celem działań Straży Miejskiej jest faktyczna ochrona mieszkańców, czy jedynie realizacja statystyk i wpływów z mandatów.
Odszkodowania zamiast prewencji
Jeżeli ten stan rzeczy się utrzyma, miasto może wkrótce mierzyć się z falą roszczeń. Wypadki na nieodśnieżonych i oblodzonych chodnikach to prosta droga do wysokich odszkodowań, które ostatecznie zapłacą podatnicy.
Zima nie jest zjawiskiem nadzwyczajnym. Jest przewidywalna i powtarzalna. A jednak co roku okazuje się zaskoczeniem zarówno dla wspólnot, jak i dla służb miejskich odpowiedzialnych za nadzór.
Czas na działanie, nie na wymówki
Mieszkańcy Karczemek nie oczekują cudów. Oczekują podstawowego bezpieczeństwa. Straż Miejska powinna wrócić do swojej podstawowej roli: ochrony mieszkańców, a nie tylko karania kierowców. Dopóki to się nie zmieni, każdy śliski chodnik pozostaje potencjalnym miejscem kolejnego wypadku.
Straż Miejska w Gdańsku najwyraźniej zapomniała, do czego została powołana. Zamiast pilnować bezpieczeństwa mieszkańców, koncentruje się na wystawianiu mandatów za parkowanie. Tymczasem na osiedlu Karczemki poruszanie się po chodnikach staje się niebezpieczne, a miejscami wręcz niemożliwe. Oblodzone, nieodśnieżone ciągi piesze są realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia pieszych.
Bezpieczeństwo pieszych zeszło na dalszy plan
Chodniki na Karczemkach w wielu miejscach przypominają lodowiska. Brak odśnieżania i posypywania piaskiem sprawia, że każdy krok niesie ryzyko upadku. Szczególnie zagrożone są osoby starsze, dzieci oraz osoby z ograniczoną mobilnością. To nie są drobne niedogodności to poważne zaniedbania, które mogą prowadzić do ciężkich urazów.
W tej sytuacji brak zdecydowanych działań Straży Miejskiej jest rażący. Funkcjonariusze mają prawo i obowiązek reagować na zagrożenia w przestrzeni publicznej, w tym egzekwować od właścicieli i zarządców nieruchomości utrzymanie chodników w należytym stanie. Tego jednak najwyraźniej nie robią.
Prawo jest jasne, egzekucji brak
Obowiązek utrzymania chodników przylegających do nieruchomości spoczywa na wspólnotach mieszkaniowych i zarządcach. Obejmuje on:
odśnieżanie,
usuwanie lodu,
posypywanie nawierzchni materiałem antypoślizgowym.
Niedopełnienie tych obowiązków naraża pieszych na wypadki, a zarządców na odpowiedzialność cywilną. Przykładem jest wspólnota ERTA, przy której co dokumentuje załączone zdjęcie chodnik przez dłuższy czas pozostawał nieodśnieżony i śliski, mimo oczywistego zagrożenia.
Straż Miejska: wygodne mandaty zamiast realnych problemów
Zamiast kontrolować stan chodników i wydawać polecenia ich natychmiastowego uprzątnięcia, Straż Miejska zdaje się wybierać prostsze zadania. Mandaty za parkowanie są szybkie, łatwe i mierzalne. Bezpieczeństwo pieszych najwyraźniej mniej priorytetowe.
Takie podejście rodzi pytanie, czy celem działań Straży Miejskiej jest faktyczna ochrona mieszkańców, czy jedynie realizacja statystyk i wpływów z mandatów.
Odszkodowania zamiast prewencji
Jeżeli ten stan rzeczy się utrzyma, miasto może wkrótce mierzyć się z falą roszczeń. Wypadki na nieodśnieżonych i oblodzonych chodnikach to prosta droga do wysokich odszkodowań, które ostatecznie zapłacą podatnicy.
Zima nie jest zjawiskiem nadzwyczajnym. Jest przewidywalna i powtarzalna. A jednak co roku okazuje się zaskoczeniem zarówno dla wspólnot, jak i dla służb miejskich odpowiedzialnych za nadzór.
Czas na działanie, nie na wymówki
Mieszkańcy Karczemek nie oczekują cudów. Oczekują podstawowego bezpieczeństwa. Straż Miejska powinna wrócić do swojej podstawowej roli: ochrony mieszkańców, a nie tylko karania kierowców. Dopóki to się nie zmieni, każdy śliski chodnik pozostaje potencjalnym miejscem kolejnego wypadku.

