Trudno to nazwać inaczej niż ogromnym rozczarowaniem. Dzwonię, wybieram numer, słyszę standardowy komunikat o tym, jak bardzo moje połączenie jest ważne, po czym zaczyna się niekończące czekanie. Pięć minut, dziesięć, piętnaście w pewnym momencie patrzę na ekran telefonu i widzę, że minęło już ponad 20 minut. Ta sama melodyjka w kółko, telefon przy uchu, frustracja rośnie, ale człowiek myśli sobie: skoro już tyle wytrzymałem, to zaraz ktoś odbierze i w końcu coś załatwię.