Byłam
Ten film jest jak wytrawne wino, czerwone oczywiście. Opowieść została skonstruowana tak, że nie ułatwia widzom odbioru, raczej sięga do ich wiedzy i wrażliwości, pozwalając by sami dopisali kontekst. Dla mnie to jest opowieść o zakazanej miłości, w której habity są tylko sztafarzem, niczym więcej.
Wizyjnie zjawiskowy ;).
Najmocniejszy argument za obejrzeniem? Dylemat pozostający w głowie jeszcze długo po tym, jak wyjdziemy z kina: czy tym razem miłość okazała się wolnością czy zniewoleniem?
20
1