Muszę się wyżalić... ;)

Od kilku m-cy mam dodatkową fuchę, poza ubezpieczeniami.
Jakoś koło czerwca sasiad (stolarz) potrzebował kogoś kumatego z autem, bo znalazł fajną robotę dla siebie.
Składanie mebli.
Ok. Czasu mam nadmiar. Działka wówczas nie piszczała o robotę, zatem,... czemu nie?
Po kilku montażach "wsiąkłem".
Lubię tę robotę, bo z jednej strony: ruszam się ze stolca przed kompem. Z drugiej: lubię prace manualne. Z trzeciej.. wykorzystuję całą swoją wiedzę. Bo to nie tylko skręcenie mebli do kupy, co średnio inteligentna małpa by potrafiła (o ile nie zajrzy do np. Ikejowej instrukcji dla blndynek, bo wówczas zgłupieje na amen). Ale i hydraulika (bo trza zlew podpiąć a często przenieść doprowadzenia wody czy kanalizy, stolarka, bo trza coś dopasować czy skrócić, elektryka, bo piekarnik czy płyta indukcyjna same się nie podłączą. No gaz też trza dopiąc. Czasami trza coś podkuć, podszpachlowac, pomalować.... generalnie.. masa zabawy.
Sąsiad z tej roboty wyleciał, ja zostałem. I bez fałszywej skromności mogę powiedzieć, że jestem kluczowym pracownikiem.
Wróć.. nie pracownikiem. Współpracownikiem. Szef poznał, co umiem i nie ma zależności "pan-podwładny" jak w typowym schemacie zatrudnienia. Jakąś robotę biorę, jakąś olewam. I zawsze mogę na pomoc Szefa liczyć. Z wzajemnością zresztą.
Kiedy mi się auto sypnęło w zeszłym tygodniu, po godzinie od telefonu do Szefa dostałem inne. Moje wczoraj zjechało z warsztatu, ale to inne mi zostaje. Bo za dużo narzędzi mam i w moim by się nie zmieściły ;)

I dzisiaj sytuacja jak z kiepskiej komedii slapstikowej. Coś porównywalnego do pewnego nagiego Foruma na klatce schodowej :D
Wychodzę z mieszkania, w którym robię montaż,do auta, po frezarkę. Odruchowo zamykam drzwi na klucz (właściciel zostawił nam klucze, bo nikt tam jeszcze nie mieszka). Dwa klucze. Jeden od klatki, drugi od mieszkania.
Biorę frezarę i próbuję wejśc z powrotem do klatki. Nie ten klucz wsadziłem (wyglądają identycznie). Zaklinował się we wkładce. Próbując go wyciągnąć, złamałem go. Został mi kikut.
Dzwonię na pierwsze z brzegu mieszkanie na parterze. Fajny gościu się okazał. Użyczył mi wkrętak, żebym mógł odwrócić wkładkę, coby inni mieszkańcy mogli wejść do domów. Użyczył też telefonu, choć dzwoniłem bez nadziei na numer, który mam na aucie. O tej porze (rzędu 18:30) Szef ma już tel firmowy wyłączony. I oczywiście poczta głosowa..
Jestem w czarnej de..
Nie znam numeru do właściciela mieszkania. Mam.. oczywiście... ale w telefonie...który jest w zamkniętym mieszkaniu, do którego klucz złamałem.
Nie znam prywatnego numeru do Szefa, na który mogę się dodzwonić prawie zawsze. Tzn.. znam.. ale jest w telefonie.. itd.
Skaning stanu posiadania. Mam auto i kluczyki. Jak się okazało, mam też dokumenty, bo zostawiłem w aucie.
I mam jakieś drobne. Oczywiście.. natychmiast kupiłem fajki i zapalniczkę... bo to też zostało w zamkniętym mieszkaniu :D
Nie mam telefonu, nie mam kluczy od swojej chaty.
Jadę do Szefa do chałupy. Zonk. Nikto ne je doma.
Czekałem dobrą godzinę. Co jakiś czas nagabywałem przechodniów o tel na nr z auta. Bez nadziei.. ciągle sekretarka.
Lampka, jak u pomysłowego Dobromira. Kurczę... wczoraj nr do właściciela mieszkania podawałem sąsiadce z parteru. Bo chłopaki, którzy robią wykończeniówkę w tym mieszkaniu (konkretnie: Andriej) spratolili hydraulikę i sufit babce zalało.
Zasuwam z powrotem na adres. Babki niestety nie ma w domu.
Wracam do Szefa. Już jest! Może nerwica tego dnia mnie nie wykończy..
Dzwonimy do właściciela mieszkania. Nie odbiera.
Szef sobie przypomniał, że ma maila do jego żony. Pisze.
Wylazłem na fajkę. Po powrocie Szef mnie zabija informacją: oboje są w Holandii.
Już miałem zejść z tego świata... kiedy Szef dodał.. ale w Gdańsku mieszka c*otka właściciela, która ma klucze.
Dobiliśmy się do babki mocno po 22. Czysty fuks.. bo o 7 rano leci do Warszawy.

Do swojego domu bym się dostał. Istnieją zapasowe klucze w dobrych rękach. Ale brak tel i narzędzi rozwaliłby przynajmniej kilka najbliższych zleceń. Miałem tam też klucze do innych mieszkań, gdzie chłopaki mieli jutro wejść, a sprawa była cholernie pilna.

Perygrynacje z kluczami zakończyłem ok. 23.
Nie dość, że mam ciągły niedoczas.. to jeszcze takie pierdy zabierają ładnych parę godzin. A i tak.. jak pisałem.. miałem szczęście.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 11

Komentowanie tego wyroku sprawia wielu ludziom przykrość. A ja nie mam ochoty dzisiaj nikomu sprawiać przykrości. W każdym razie jeszcze będzie Sąd Najwyższy, chyba że fartuszkowi z Watykanu już nacisnęli żeby wycofać skargę. Jeśli nie wycowano, to SN w tym składzie oczywiście uzna, że artykułu 429 i 430 kc nie mają tu zastosowania. Jak znam księzy, to oni nie będą się domagali zwrotu tych pieniędzy. Ale z tego powodu głupio się zrobi tylko garstce osób. Większość komentarzy będzie takich, ze to dowód że klechy czują się winne. To wszystko to jest częśc fazy pierwszej. Faza druga to obrzyganie Jana Pawła II wątłymi i niedającymi się potwierdzić zarzutami. Faza trzecia to próba zaimplementowania idei turbolechickiej zamiast katolicyzmu. Równolegle wiadomo - to co w Europie: aborcja, eutanazja dzieci, adopcje przez związki homo i coraz bardziej gorszące parady (ludzie upodleni do roli psów na łańcuchach już się pojawili). Ludzie, którzy uczestniczą w tym planie z dobrej woli są dla mnie nieco niezrozumiali. A jakbym powiedział ze za tym wszystkim paradoksalnie stoją goście, którzy dzieci gwałcą i sporadycznie zabijają (jednoi i drugie z powodów rytualnych) , to pewnie mało kto by uwierzył. Są przesłanki, ze o tym było 24 wycięte minuty filmu Oczy Szeroko Zamknięte, o którym już kiedyś wspominałem
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jeszcze trochę i wszyscy Polacy będą mieć "won" a nie "von" :/
Kiedy naród wybrany oskubie Polskę z nieruchomości na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej, sprzecznej zarówno z logiką jak i wszelkimi kanonami prawa.

BTW: Wiewióra cieszy się z wyroku, który również jest sprzeczny zarówno z logiką jak i wszelkimi kanonami prawnymi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Jeśli będziecie musieli wyjechać do USA, nie wyskakujcie tam z okien. Pracujcie i cieszcie się, że żyjecie bezpieczni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

taak wszyscy mamy Schmidt w drugim członie
i Helmut albo Helga na drugie imie
kieys było jeszcze von przed wszystkim
ale teraz nie chca uznawac:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Widzę wiele elementów kojarzących się z agresją Niemiec w 39 roku:
- ja sam, broniący się przed nawałą, jestem też rezerwistą
- mój znajomy, który jest w obronie wybrzeża na statku
- sam Gdańsk
- przedwojenny polski konsulat w Niemczech, stale obecny, bywam też często koło niego
- historia Hermci
- moje miasteczko
- pobliska wieś, z której samoloty startowały na Warszawę
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mój współspacz z akademika też pewnie był z Trójmiasta. Na forum jednak go nie ma (?).
Miał duży zbiór zdjęć rodzinnych, gdzie jak pamiętam, jego siostra kończyła szkołę medyczną. Jeśli miał fikcyjną osobowość, to ktoś się wykosztował. Raz przejrzałem jego kolekcję.
On w zamian mógł przeglądać mój notes, który mam do dziś.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Prawie identyczną sytuację miałem z rok temu.
Maleńka agencja pocztowa, na rogu... kurcze... nie mam pewności...albo Tuwima albo Śniadeckich x Trakt Konny.
Milion razy tamtędy przejeżdżałem i nawet nie zauważyłem jej istnienia.
Czysty przypadek, że raz szedłem na piechotę od tramwaju, do Izby Lekarskiej na Śniadeckich, gdzie jest siedziba pewnego TU.
Też.. kompletnie pusto. I też babka w okienku szybciutko na ziemię mnie sprowadziła :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

> ja nie widze juz zadnego prlu

Dawno na poczcie nie byłaś :)

Kilka dni temu ze 3 dni podchodziłem. Ciągle tłumy.
Na szczęście... listy do wysłania miałem w aucie. I z głupia frant, na montażu w Nowym Porcie, zagadałem przechodniów.. gdzie tu jest poczta?
Zajeżdżam... pusto. Jestem jedynym klientem.
Już się ucieszyłem. Autentycznie wolałbym dojeżdżać do Nowego Portu, na pustą pocztę, niż spędzać godziny na mojej.
Ale Pani wyprowadziła mnie z błedu: Masz Pan fuksa ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Niektórzy pewnie mają niemieckie nazwiska, jak to w Gdańsku.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

IP locator fiksuje mi maksymalnie, ale chyba wszyscy jesteście faktycznie z Trójmiasta.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

"para para para papa" śpiewa Zenek
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Sadyl, nie znam tej piosenki ale ona mnie się jakoś tak dziwnie znajomo kojarzy. Czy czasami to "Para para para papa" nie leciało w "Wilku i Zającu"? To mogłoby w jakiś sposób tłumaczyć znajomość melodii.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

wez wyluzuj
fiksujecie z tym prlem i komuna i bolszewizmem

na kazdym z nas wycisnelo..i naroslo nowym
na mlodym nie..ale na ich rodzicach.ktorzy pocisneli mlodych
teraz juz nowa forme przyjelo

kazdy z nas wszedl juz w nowe buty
bo musial

jesli idzie o system prace sluzbe zdrowia
posiadanie i szacunek do
"wspolnoty"

nie jestesmy juz w prlu..to pietno zanika
ja nie widze juz zadnego prlu
oprocz reliktow budowy
np falowca

ale to 10..no tak 11ta kondygnacja
gdzies trzeba zyc
o oby kazdy mial
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Lata PRLu odcisnęły piętno na coponiektórych.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Bęcwał nic zabawnego z rana nie napisał, za to w radiu poleciało coś, co zrobiło mi dzień :)
https://www.youtube.com/watch?v=uxSQrDM_yb0
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3

> 11 pietro....hmmm tylko i wyłacznie z widokiem na morze

No własnie nie bardzo.
Kiedy pracowałem na tym 17, raptem kilkaset metrów dalej, to widoki były bajeczne. Firma zajmowała całe piętro i zdarzało się, ze ktoś nieśmiało zajeżdżał windą z pytaniem "mogę popatrzeć?" Kompletna panorama Trójmiasta. Półwysep, przy dobrej pogodzie, było widać od Helu gdzieś tak do Jastarni.
A te dwa mieszkania, na 11 i 15 mają widok głównie na ECS i tereny stoczniowe/postoczniowe. Słabiutki landszafcik.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

od przybytku głowa boli

jak masz troche tych stowek do rozdania do czatuja zeby ci nastepne wyrwac
wyrąbac na nastepne
nastepnymi musisz poprawiac nastepna ekipa

długo trzeba sie uczyc komu te stowke warto dac
i im wiecej masz tym wiecej marnujesz

zdecydowanie lepiej duzo umiec
byc zaradnym
to jest kapitał
ktory predzej czy pozniej wyplynie
chociaz pewna doza umiejetnosci zarzadzania włąsnym kapitałem niezbedna jest

strach albo wczesniejsze porazki czesto blokuja

11 pietro....hmmm tylko i wyłacznie z widokiem na morze
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A ja bylem zmuszony wjechac na 10 pietro - feee.

Nawet łowca tzw stary ruski nie wiezy ze KP kandydat parti PRLowskiej ma szanse wygrac.

Ale to tylko dlatego ze wiekszosc to idioci.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Musiałem wcisnąć dwójkę w windzie. a fe !!!!! Bosh
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Kryptoreklama?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum

Zarabianie na kryptowalutach - Jaki podatek? Potrzebna DG? (7 odpowiedzi)

Witam, Chciałbym uzyskać informację na temat sposobu opodatkowania zarobku (osoba fizyczna)...

Wiersz o Gdyni (10 odpowiedzi)

Pilnie poszukuję wiersza dotyczącego miasta Gdynia? Jeśli ktoś zna jakiś to bardzo prosze o...

Grajdołki (166 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...