gasisz roztrzepotane powieki
wygładzasz cierpliwą ręką niepewność
dzielisz się swoją ciszą
oddzielasz mnie od bezradnego krzyku
wyzwalasz z rozstrojonych myśli

a gdy ci trzeba uderzysz tak czule
bym nawet nie zauważyła
że upadłam i połamałam sobie świat
wcale nieprzypominając odsłonecznionych wyznań
utopionych w rozdzielonej ślinie