Niepokój
Mówisz jak znaki zapytania
co mnie kaleczą
i koszem pełnym zmartwień
zakwitną na parapecie
a przecież zima
i w ciepły szal otulona
szukam pamięcią ciepła
buchającego z kominka
jeszcze spokojnie zatańczę
nim zmrok dotknie jutra
i pójdę pokłonić się ziemi
pełnej niepokoju i łez
co mnie kaleczą
i koszem pełnym zmartwień
zakwitną na parapecie
a przecież zima
i w ciepły szal otulona
szukam pamięcią ciepła
buchającego z kominka
jeszcze spokojnie zatańczę
nim zmrok dotknie jutra
i pójdę pokłonić się ziemi
pełnej niepokoju i łez

