Re: Piąta rano
W zeszłym roku, od czerwca do września, jeździłem 3-4 razy w tygodniu (nigdy rzadziej) w godzinach 6.30 do 8.30. Ostra jazda po lesie, bez oszczędzania się. Nie mniej niż 40 km. Bez śniadania. Schudłem około 6 kg (z 88 kg na 82 kg) i we wrześniu byłem wykończony. Na tyle, że musiałem sobie zrobić dłuższą przerwę od rowerowania. Dzisiaj, z perspektywy czasu oceniam, że to nie było najlepsze rozwiązanie. Po pierwsze, chyba jednak warto coś przed treningiem zjeść. Po drugie, może niekoniecznie ostre XC po po lesie o tej porze. Po trzecie, trzeba wziąć pod uwagę, że takie poranne treningi niosą za sobą mocne zmęczenie po południu, co nie ma najlepszego wpływu na pracę/szkołę. Generalnie, odradzam tego rodzaju masochizm.
0
0