Na pytanie, co ja bym zrobił w jego sytuacji, jedyna uczciwa odpowiedź to "nie wiem". Bo reakcje w sytuacjach ekstremalnych weryfikuje tylko praktyka. Parę lat temu głośna była sytuacja matki, której wypadło z rąk niemowlę i zmarło. Ona potem starała się zatuszować sprawę, już dokładnie nie pamiętam, co wyrabiała. Detektyw, co się czesze za pomocą żelazka to wyjaśniał. Chyba każdy pamięta o co chodzi. Wielu było wtedy mądrych i mówiło, co by zrobiło na jej miejscu. Ale czy ktokolwiek może z całą pewnością wiedzieć, co by zrobił gdyby dziecko wypadło mu z rąk i roztrzaskało sobie czaszkę? Czasem "nie wiem" jest jedyną słuszną odpowiedzią.
Można się jednak wielu rzeczy nauczyć. Od tego są procedury, symulatory, można też samemu sobie wyobrażać różne przygody i kombinować nad sposobami rozwiązania. Kiedyś ktoś mi sprzedał teorię, ze jak psy się gryzą to nie trzeba im przeszkadzać, bo same przestaną po ustaleniu dominacji. Natomiast suki trzeba od siebie odciągnąć bo potrafią się zagryźć na śmierć. No i kiedy malamut wyskoczył przez niedomkniętą bramę i skoczył na owczarka niemieckiego, to spokojnie patrzyłem, mając to w pamięci. Właścicielka owczarka jednak go odciągnęła, właściwie to wyciągnęła spod malamuta i z mordą na mnie, co ze mnie za facet. Owczarek kulał i trochę krwawił. Pomyślałem sobie, że to jednak zła teoria z ta nieingerencją. I jak następnym razem malamut zrobił podobny numer, również z owczarkiem, ale tym razem w lesie, to w jakieś ćwierć sekundy wykonałem długiego szczupaka i przygniotłem go do gleby. A właściciel zajął się w tym czasie swoim. Oba były bez smyczy, więc nikt nie miał do siebie żalu.
Egzaminator, który wiele lat był też instruktorem oczywiście powinien mieć pewne rzeczy przemyślane i gotowe opcje w głowie zakodowane. Ale błędy robią wszyscy. Podstawową przyczyną pozostaje jednak niezatrzymanie się na stopie. Tutaj doszedł wyjątkowy pech. Niestrzeżone przejazdy bez sygnalizacji świetlnej i dźwiękowej zdarzają się tam, gdzie ruch pociągów jest znikomy. W Rutkach jest coś takiego. W życiu tam pociągu nie widziałem. Przyznam, ze czasem tam tylko bardzo mocno zwalniam, a pełnego zatrzymania nie robię. A w Szaflarach akurat, kurde, musiał pociąg jechać.
Filmy edukacyjne czasem irytują, czasem to po prostu element przewału związanego z istnieniem różnych fundacji, czasem transfer pieniędzy do zaprzyjaźnionych mediów (np kampania przeciwko zmowom cenowym skierowana nie bardzo wiadomo do kogo). Ale ten mną poruszył i dał do myślenia. To też może być sztuka wysokich lotów taki udany film
https://www.youtube.com/watch?v=35X5301oTlk