Marketing decyduje o życiu.
Zważywszy na tempo zbiórki, Dawid zapewne trafi na operację. Może wygra życie.
Jednocześnie setki czy tysiące innych żyć przegra.
9Mzł to już daleki kosmos. Większosći rodziców nie stać byłoby na kwoty rzędu 100kzł. Ich dzieci umrą.
Gorsze są, czy mają tylko gorszy PR?
Miły plaster dla duszy: przelać kilkadziesiąt czy kilkaset złotych i poczuć się lepiej. Komuś się pomogło.
Ale problemu to nie rozwiązuje.
Życie jest bezcennym darem! Darem, który nie każdy chce i potrafi przyjąć.
Jedni zabijają się dopalaczami szukając nadludzkich mocy i doznań podczas gdy inni patrzą jak ich dziecko walczy o każdy oddech.
Osobiście nie mam pojęcia jak potoczą się losy Dawida ale pieniądze, których twórcą jest człowiek i które podlegają całkowitej kontroli człowieka nie powinny stanąć na drodze do skorzystania z szansy, jaką mu dano.
Nie wierzę w ten "plaster". Ludzie są po prostu Wspaniali i RAZEM potrafią osiągać niesamowite cele.
A kto powiedział, że rozwiązuje? Czy pomoc jednemu dziecku, czy kilkorgu przy świadomości, że inne takiej szansy nie mają, ma spowodować, że będziemy patrzeć obojętnie na takie prośby? Bo inne dzieci takiej szansy nie mają? Bo ich rodzice mieli za mało czasu, albo za słaby PR, jak mówisz? Ja się cieszę, że temu konkretnemu dziecku się najprawdopodobniej uda, a na wszystko nie mam wpływu...