> Rak trzustki to straszna choroba. Chory przez długi czas umiera w mękach.
Przez wiele lat.. dziesięcioleci, rak trzustki kojarzył mi się jedynie z Fronczewskim w chyba ostatnim odcinku "07 zgloś się". O Kopińskim, który mając świadomość nieuchronnego, zamyka za sobą stare drzwi, nie przebierając szczególnie w środkach, bo już nic do stracenia nie ma.
Nie mam (przynajmniej taką mam nadzieję) raka trzustki. Ale wylądowałem jakiś czas temu na tydzień pod kroplówami z ostrym jej zapaleniem.
Wiem, jak to zakurwiście boli. A z rozmów z lekarzami wiem, że to tylko preludium do tego, jak boli przy chorobie nowotworowej. Bo o niebo dłużej i mocniej.
Przypadłości trzustki nie mają bezpośredniej korelacji z trybem życia. Ot.. uroda organizmu. Coś jak alergia. Po prostu się to ma i tyle. Można tylko minimalizować ryzyko.
Chlejąc, paląc i żrac tłuste.. oczywiście się je potęguje. Ale każdego może to spotkać. Jak rak płuc, na którego często zapadają osoby, które w życiu nie paliły i dbały o zdrowie. Sport. zdrowe odżywianie itp.
Lekarz, na którego oddziale leżałem, opowiedział mi jeszcze (w ramach "podnoszenia mnie na duchu") o lawinowym zapalaniu trzustki.
Od pierwszych objawów do finału kilkanascie (max kilkadziesiat) godzin. Ni stąd ni zowąd.
Nie ma na to żadnego środka. Jedynie uśmierzanie bólu. A po kilku godzinach i morfina przestaje skutkować :/
2
1