Re: TR - relacja
Mickey napisał(a):
> Widzę że moje odczucia nie były odosobnione, tyle że ja
> myślałem o uczestnictwie jako fotoreporter. :)
> Psychicznie ta edycja żeczywiście nie należała do
> najłatwiejszych, a z mocnej psychy Daniel jest znany. Jak
> stwierdził Diablo te piachy zabijały przyjemność z jazdy.
A mnie wręcz przeciwnie - mimo skromnego wyniku 16PK/50 i zajęcia miejsca dalszego niż w poprzedniej edycji - H30 psychicznie podbudował.
Połowę czasu jechałem razem z tatą i znajomym, stąd trochę wolniejsze tempo w pierwszej części, ale pewnie dlatego nie miałem poważnego kryzysu i dalszą część trasy pokonaną samotnie mogłem szybko przejechać. Nawigacyjnie nieźle, słabsza taktyka, jak zwykle spóźnienie na start. W przyszłym roku znów stanę do walki o zaszczytny tytułu Harpagana na TR - ale tym razem będę jechał od początku do końca sam - to już jest postanowione i mam zamiar wreszcie się nie spóźnić na start ;-). Jeśli w przyszłym roku się nie uda, to zacznę rozważać zmianę hobby na modelarstwo ;-). Chociaż znając siebie, pewnie tak jak autor tej bardzo ciekawej relacji Romal, jestem już nieuleczalnie uzależniony od Harpagana i będę w nim startował, aż mi się kolano rozsypie.
Pozdrower
0
0