TdF bez Basso i Ullricha...

"Zespoły startujące w Tour de France podejmują decyzję o zawieszeniu swoich zawodników w związku z "Operacion Puerto".

Po Janie Ullrichu (T-Mobile) ten sam los spotkał już Ivano Basso (CSC) i Francisco Mancebo (Ag2R)."

Co Wy na to ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Hmm... Może mają pożyczyć rower, skoro nigdzie nie jadą? ;)

(wielkie halo o nic)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

moi drodzy czy wy jestescie tak naiwni czy niedoinformowani ze nie wiecie ze KAZDY kolarz zawodowy /pewnie amatorka w jakims procencie tez/ jest wspomagany farmakologia dozwolona jak i nie dozwolona wynik kolarza zawodowego odzwierciedla dobranie dobrych "koksow' /chemia dozwolona i nie dozwolona/ i jego dobra forma bez tych dwoch rzeczy NIE MA WYNIKU wiec jezeli ktorys wpadnie to jest to tylko blad jego lekarza albo jego to jest tak samo jak ze zlodziejami ich zawod to kradziez i wszyscy oni kradna a niektorzy wpadaja tak samo kolarze zawodowi wszyscy biora zeby jechac a niektorzy wpadaja jest to wynik postepu technologicznego I DLATEGO PRAWDZIWYMI SPORTOWCAMI DLA MNIE JEST STARA GWARDIA COS ALA KROLAK SZURKOWSKI MERCKS I INNI Z DAWNYCH CZASOW wiec jesli ktos jest amatorem /czystym/ jest dla mnie lepszym sportowcem niz te roboty na rowerach
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

STARA GWARDIA COS ALA KROLAK SZURKOWSKI MERCKS I INNI Z DAWNYCH CZASOW ?? Oni brali i to jeszcze więcej niż teraz biorą, kiedyś nie było kontroli, a jak były o wszyscy wpadali na raz. Szurkowski i Merks przejrzył sobie dokładnie że też byli złapani :-/
Dopiero niedawno ustalono granicę 50 % Hematokrytu ...
Świętej pamięci Pantani, kiedyś po przewiezieniu do zwykłego szpitala, podczas zwykłym badań gdzie został ranny nie jadąc na rowerze miał koło 60 ...
Niestety, kiedyś brali jeszcze więcej, teraz biorą wszyscy i po tyle samo, kwestia lepszego doktora, środków makujących i przekrętów podczas kontroli.
Ja i tak będę oglądał wyścigi, bo pomimo to że wszyscy biorą to jednak ktoś przyjeższa pierwszy a nie wszyscy razem :-))
Pzdr
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Dobrze, że nie zawiesili ich za jaja...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

ale jaja
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

No i prosze same slawy, a Urlich tak sie wypowiadal o czystosci kolarstwa itd i co? Biedak nie wytrzymal, Lance nie bierze udzialu w TdF, wiec Urlichowi sie zamarzylo zwyciestwo, a ze pewnie nie byl go taki pewien to se wzial co nie co:). Jak dla mnie to po prostu skandal.....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

MoŻe to i skandal ale przyjemność oglądania bez nich prawie żadna:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Według mnie to jest nie fair, nikomu nic nie udowodniono, nie było badań i nagle takie decyzje... To ze jeden i drugi znalezli sie na jakiejs liscie wcale nie swiadczy o tym ze biora. Bez dowodow nie powinno sie zawieszac zawodników. Tyle czekałem na walke Ullrich - Basso a tu taki wałek :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

też liczyłem na ich walkę, a teraz to nei ma sensu włączać TV.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

W tym roku nie ogladam...nie ma sensu :-(((((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

No i nie ma co oglądać przez najbliższe 3 tygodnie.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Zgadzam się z opiniami pewnych kręgów że farmakologia wspomagająca powinna być albo dozwolona albo należy zapomniec o uprawianiu dyscyplin wytrzymałościowych przez zawodowców , czyli kolarstwo WON , triatlon WON, biegi długodystansowe WON itd az do końca alfabetu i zostanie nam tylko brydż oraz szachy ... choć pewnie i tam biorą .

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

No oni pewnie zapodaja cos w stylu amfetaminy i efedryny....slyszalem tez ze skoncentrowana guarana daje niezlego kopa bez negatywnych i przykrych efektow ubocznych.
Co do dopingu to osobiscie jestem za jego legalnoscia, powiedzmy od 21 lat. Czlowiek wtedy jest dorosly, ma wolna wole i teoretycznie wie co robi wiec powinien sam za to ponosic odpowiedzialnosc. Z tym ze jeden bedzie znal odpowiednia miare a inny zaraz kipnie.... wiec moze dobrze ze istnieje kontrola antydopingowa. Choc z drugiej strony to wielka hipokryzja przy powszechnej dostepnosci i nachalnej reklamie alkoholu i lekow. Taki zwykly paracetamol rozwala watrobe az milo i przedawkowac go jest tez bardzo latwo. Wciskaja nam cala mase takich swinstw. Dla mnie osobiscie na bol glowy jest jeden najlepszy srodek - taki naturalny....
Dlatego trzeba chrzanic caly kit co wciskaja korporacje i jak najwiecej pedalowac zeby pracowac na plucka i serduszko i endorfinki i inne hormony po jezdzie. Oczywiscie paracetamol czasem tez nie zaszkodzi, ja zuzywam tak ze 4 tabletki rocznie. A wiec wszystko z umiarem ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Albert Beckles, żeby zostać wicemistrzem świata zawodowców w kulturystyce, ćwiczył przez 35 lat. Ponieważ nie zażywał sterydów, wyglądał przy swoich koleżkach z wybiegu jak chuderlak, ale przy bliższym przyjrzeniu się widać było, jak piękne i proporcjonalne są jego mięśnie, a przy tym stawy i twarz miał nic a nic nie zniekształcone, jak ten cały Szfajceneger i reszta tuczników.

35 lat harówy, wyrzeczeń i odpierania pokusy sięgnięcia po łatwiejszy sposób... Ilu kolarzy stać na coś podobnego, choćby w 1/3? Żądza kasy i sławy, ból z nadmiernego wysiłku i konieczność przekraczania naturalnych granic organizmu - wszystko to sprawia, że w zawodowym peletonie niemal każdy jeździ na wspomaganiu. I tak będzie, bo ten sport już dawno przestał być sportem.

I tak jest w każdej dyscyplinie. Kiedy normalny człowiek naciągnie ścięgno Achillesa, to idzie do domu i leży bykiem dwa tygodnie, żeby mu przeszło, a biegacz przez płotki idzie do lekarza, ten robi mu parę zastrzyków i następnego dnia biegacz trenuje jakby nigdy nic... do czasu.

Nie wiem, jak jest z naszymi mistrzami kolarstwa, i nawet nie chcę wiedzieć. Nie pytam, nie rozmawiam o tym. Wyobrażam sobie, co się dzieje wśród "zawodowców", skoro taką smarkulę Pyrgies łapią na dopingu w wieku 17 lat... I co? I nic. Jeździ dalej. Bo tak naprawdę, to sponsorzy, kluby, trenerzy i lekarze mają w d.... sport i sportowców. Liczy się biznes. A wszystkie te działania antydopingowe to ewentualnie tylko w ramach eliminowania konkurencji.

Gdyby pozwolić na stosowanie dowolnych środków wspomagających, to śmiertelność wśród wyczynowych sportowców będzie wielokrotnie większa niż wśród palaczy, alkoholików i narkomanów, a trzydziestoletni inwalidzi sportowi szybko zapełnią Domy Niepełnosprawnego Sportowca. Skoro więc wycofuje się boks z igrzysk olimpijskich - i słusznie, jako dyscyplinę agresywną, demoralizującą i szkodliwą (choć istnieją wyjątki potwierdzające regułę) - to pomysł, by pozwolić sportowcom na z gruntu szkodliwy doping, jest niemoralny, gdyż przypomina propozycję: zabij się, to będziesz sławny.

Oczywiście, jeśli złożę taką propozycję dziesięciu osobom, to dziewięć z nich popuka się w czoło i pójdzie swoją drogą, ale kto wie, co zrobi ten dziesiąty? A działania antydopingowe mają chronić właśnie tego dziesiątego, któremu brakuje oleju w głowie. A kto zagwarantuje, że to tylko co dziesiąty? A nawet gdyby co setny sportowiec miał się wykończyć z powodu dopingu, czy oznaczałoby to, że warto? Nie sądzę. Samobójcy mogą się napieprzać w ringu z Tysonem, skakać do wody z 60m, wspinać się bez zabezpieczenia na 300-metrową ścianę w Meksyku, ale sport trzeba chronić, oczyścić - o ile to jeszcze możliwe - o ile jeszcze ma być sportem, a nie tylko tak się nazywać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

wyplewienie niedozwolenego dopingu jest naprawde bardzo proste gdy byprzylapanego sportowca po udowwodnieniu mu winy dorzywotnio zdyskawalifikowac nikt by takiego ryzyka nia podejmowal a tak po przedstawionym przykladzie zawodniczki pyrgies karuzela koksowania kreci sie dalej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Dokładnie tak samo myślę! Karać złapanych dożywotnio. Mało tego - karać finansowo! Ale z drugiej strony gdzie są te kontrole? Na Langu była w tym roku 1, więc pokusa dla młodych jest silna. Swoją drogą nie dziwie się zawodnikom, że sięgają po koksy. Jeśli taki Tour de France trwa 3 tygodnie. Chłopaki mają do przejechania dzień w dzień ponad 200 km. A do tego bywają mordercze etapy górskie, gdzie zwycięzca jedzie ponad 8 godzin (a ile pozostali?), a następne dni to kolejne górskie etapy. Tego normalny człowiek nie jest w stanie wytrzymać. Oni muszą się wspomagać. Organizatorzy zawodów ich do tego zmuszają. Moim zdaniem jest to sytuacja bez wyjścia. Trzeba ten sport rzucić, albo uprawiać tylko dla własnej satysfakcji.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

RV napisał:

Trochę demonizujesz.

> Jeśli taki Tour de France trwa 3 tygodnie. Chłopaki mają do
> przejechania dzień w dzień ponad 200 km.

Chłopaki nie jeżdzą dzień w dzień bo mają dwa dni przerwy, poza tym nie codziennie są etapy, które mają ponad 200km.

> A do tego bywają, mordercze etapy górskie, gdzie
> zwycięzca jedzie ponad 8 godzin

Z tego co ja wiem to nie ma takich etapów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Tak dożywotnia dyskwalifikacja, plus zabranie wszystkich medali, tytułów itp., które zawodnik zdobył.

Mnie co innego zastanawia, czemu jeszcze nikt nie organizuje zawodów niezależnie od międzynarodowych organizacji sportowych, bez ograniczeń w dopingu. Przecież to by była niezła kasa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Gdyby tak było, to co to za sport. Połowa zawodników padłaby na zawał podczas etapów , a częsć nie obudziłaby sie już ze snu bo zamiast krwi w zyłach płynałby żel.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Ja proponuję wypatroszyć zawodników, odessać im krew, wstawić silniki, napompować płuca paliwem, zamiast mózgów umieścić w czaszce komputery, a zamiast mięśni w kończynach - siłowniki. Tacy zawodnicy byliby odporni na doping, można byłoby ich naprawiać i upgrade'ować, a ponadto na stałe połączyć z rowerem, co obniżyłoby masę układu. Tacy zawodnicy mogliby jeździć bez kasków, bo kości czaszki mieliby nasączone żywicą epoksydową. Ewentualne ubytki skóry spowodowane upadkami można byłoby wypełnić trwałą pianką pouliretanową, podobnie jak zbędne miejsce po niektórych narządach.

Wówczas to etapy na Tour de France i innych tourach mogłyby następować jedne po drugich, z 20-minutową przerwą na schłodzenie zawodnika, uzupełnienie paliwa, wymianę ogumienia i napędu w rowerze. Takie wyzwania jak np. 4-dniowa jazda indywidualna na czas nie stanowiłyby żadnej szczególnej trudności. Ewentualnie zawodników możnaby wyposażyć w silniki odrzutowe montowane oczywiście w dupie. Tylko spodenki musiałyby wtedy posiadać nieco większy otwór niż na zwykłą rurę wydechową.

Pokonywanie etapów górskich ułatwiłyby skrzydła o zmiennej geometrii, które w połączeniu z napędem odrzutowym pozwalałyby uniknąć zbędnych zjazdów i podjazdów - zawodnicy polatywaliby od szczytu do szczytu, zaliczając kolejne górskie premie. Warunkiem poprawności przejazdu/przelotu trasy byłoby zmieszczenie się w specjalnej bramce na premii. Bramka byłaby oczywiście na tyle wysoka, by można ją było pokonać lotem ślizgowym, ze skrzydłami lekko złożonymi do tyłu - czyli popularną jaskułą (nie mylić z Zenonem Jaskułą, kolarzem tradycyjnym).

Takie rozwiązanie zapewniłoby stabilność formy, wysoki poziom sportowy, fair play i raz na zawsze uwolniłoby sport od środków dopingujących.

Copyright © 2006 by Yary, MEdJa Corporation, Warsaw, Poland.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Żarty na bok . Jak przerwać to błędne koło ? Sponsorzy mają szmal , zawodnicy mają swoje umiejętności . Sponsorzy te umiejętności od zawodników kupują . Im lepsze wyniki zawodnika tym częsciej jest on obecny w mediach a tym samym tym częsciej logo sponsora jest widoczne dla gawiedzi . Zawodnik jest pod olbrzymią presją , musi wykazać się jak najlepszym wynikiem , od tego zależy jego pozycja i jego przyszłość , status materialny . Sponsora nie obchodzi w jaki sposób zawodnik osiąga dobre wyniki - sponsor oczywiście doskonale wie że dobry wynik = dobry doping , już dawno temu skończyły się czasy geniuszy wytrzymałościowych którym chemia nie była potrzebna . Reasumując : hipokrytą jest sponsor , zawodnik , jego trener i medyk wypełniają tylko sumiennie warunki kontraktu . Aby w pełni zadowolić sponsora MUSZĄ stosowac doping - innej drogi dzisiaj już nie ma , nie da sie osiągnąć najlepszych wyników bez chemii bo wszyscy ją stosują .
Najgorszą pozycję w tym zwariowanym układzie mają oczywiście zawodnicy . To oni w końcowym rozrachunku płacą najwyższą cenę .
Zawodnicy powinni choć raz wykazać sie zbiorową solidarnością i zastrajkować ! Powinni olać w cholerę pieprzone TdF i zażądać od UCI i sponsorów jasnego pomysłu na przyszłość kolarstwa zawodowego .
Należy " wyzerować " całą pieprzoną punktację , stworzyć system kontroli niezależny od wszelkich Związków Sportowych i zastosować wobec doperów tylko jedna karę : dozywotnią dyskwalifikację + zwrot poniesionych na szkolenie sum , do zapłacenia solidarnie przez zawodnika , trenera i medyka . Może średnia na etapie w TdF spadnie z 45 do 35 km/h ale zawody staną się na pewno ciekawsze a nie na odwrót .

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Przed kilku laty, po tym, jak Lance na jednym z etapów TdF solowo skasował trzy uciekające grupy, jedną po drugiej, w odstępie kilku minut, a potem odjechał, także solo, przewalił parę morderczych podjazdów i wygrał ze sporą przewagą, pan Piotr* zapytał pana Ryszarda*:
- Widział pan wczoraj Armstronga?
- Tak. Nawet się nie spocił.
- Co za moc, prawda?
- Tak, po epo...
____________
*Nazwiska do wiadomości redakcji.

* * *

Nie oglądam TdF od wielu lat. Współczuję zawodowym kolarzom i sportowcom w ogólności. Tkwić w układzie chorym z zasady, to rzecz smutna. Zero romantyzmu, przygody, czystego zwyciężania. Pantani to przypadek symboliczny, wyrażający rozpaczliwy stan całej dyscypliny i śmierć idei. Może inni robią gorsze rzeczy, ale przynajmniej nie wieszają im za to medalów na szyi... A te wypowiedzi Lance'a, o tym jaka to z niego sportowa cnota, i to udawane oburzenie Jana, że on się nie spodziewał, iż Lance mógł być taką świnką... Czysta żenada.

Coraz bardziej przemawia do mnie wyrażony przez niektórych z Was pogląd, iż jedynym rozwiązaniem jest dożywotnia dyskwalifikacja każego zawodnika przyłapanego na dopingu. A koszty wszystkich badań antydopingowych powinny być w całości pokrywane przez teamy przyłapanych dopingowiczów. Wtedy same teamy pilnowałyby czystości w swoich drużynach i eliminowały tych, którym się do łap lepią zakazane środki. Chciałby ktoś ryzykować? Proszę bardzo. Ale konsekwencje powinny być jasne i nieuchronne.

* * *

Wiele lat temu, kiedy byłem jeszcze małą dziewczynką i kochałem opony Tornado, pewien świeżo upieczony senior, nie mogąc sobie poradzić w peletonie, skorzystał z modnego "dopalacza". Efekt był taki, że chłopak stracił przytomność i wylądował w szpitalu. Okazało się, że jest uczulony na tę substancję. Kiedy potem zrelacjonował wszystko zaufanemu lekarzowi sportowemu, ten udzielił mu arcyprofesjonalnej odpowiedzi-rady: "No, jak ty nawet tego nie tolerujesz, to ty się chłopie nie nadajesz do kolarstwa".

Kto się tak naprawdę nie nadawał - młody kolarz eksploatowany nadmiernie przez klub, czy lekarz traktujący doping jako nieodłączny element "zawodowstwa". Doping w kolarstwie to hydra o stu głowach, ale podobno i na hydrę znalazł się sposób...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Pan Ryszard to różne rzeczy mówił - jemu już dziękujemy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

smutno sie robi od czytania tego wszystkiego ale nie robmy z kolarzy i ich ekip takich niewiniatek. to jest bledne kolo i za duzo partykularnych interesow zeby kolarze solidarnie zastrajkowali. jedynym rozwiazaniem pozostaja jakies madre przepisy.
poza tym nalezy zabronic wszystkim jazdy samochodem, codzinnie ginie przeciez tyle osob....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

co ty gadasz ? jakie madre przepisy a co teraz sa glupie tez sa madre trzeba zrobic calkowite przemeblowanie w kolarstwie tak jak np napisal lobo przeczytaj to p.s. a co ci chodzi z kierowcami bo nie zalapalem twojego toku myslenia /wiecej ginie kierowcow niz kolarzy od przekoksowania wiec niech koksoja ????????? /
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

gadam ze zawodnicy, masazysci itp tez maja swoj w tym udzial.
ok, na prawach sie nie znam, dozywotnia dyskwalifikacja powinna byc wprowadzona. zreszta co mnie to obczodzi, ja jezdze dla siebie.
o tych samochodach wspomnialem na zasadzie analogii z dopingiem. skoro doping jest zakazany bo ktos nie ma oleju w glowie i trzeba go chronic, to tak samo powinno byc z jazda samochodem. ilu idiotow codzinnie robi krzywde nie tylko sobie ale i innym. pod tym wzgledem jest to gorsze od dopingu bo dopingowicz robi krzywde tylko sobie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

przecież jak wprowadzi się dożywotnią dyskwalifikację, to tylko czekać aż przekroczona zostanie masa krytyczna zdyskwalifikowanych (ot na początek - przy rzetelnych kontrolach - poleci cała śwatowa czołówka) i powstanie federacja kolarska, która takich zdyskwalifikowanych z otwartymi ramionami przyjmie. I to ta federacja zdobedzie popularność wśród publiczności bo więcej, bo dalej, bo szybciej, bo więcej pieniędzy.

tak długo jak sport będzie biznesem tak długo nie ma rady na doping - i właśnie dlatego moim zdaniem nalezy skończyć z hipokryzją, jest bardziej szkodliwa niż przyzwolenie na doping.

takie to wszystko niby szlachetne i olimpiada i sport i bla bla bla - harcertwo niemal. a pod spodem syf. młody człowiek dostający się w obroty teamu poddawany jest presji, której nie potrafi się przeciwstawić. gdyby było przyzwolenie na doping to przynajmniej otwarcie by się o tym mówiło i taki dzieciak miałby szanse na podjęcie świadomej decyzji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

Troche dziwi mnie poglad, ze kiedys to sport byl czysty, a teraz to juz tylko sami alchemicy...moze i tak, ale czytalem w jakiejs xsiazce, ze w tour de france w latach 60-70 (czy cos w tym stylu) panowal otwarty poglad, ze wyscigu nie da sie ukonczyc bez pomocnej reki :-) podobno wtedy zaden zawodnik nie ukrywal, ze lubi wciagnac sobie kokę lub inna amfe, by podkrecic sie odpowiednio :-) .co prawda wtedy etapy bywaly nawet 2x dluzsze niz teraz, ale jakos nikt nie mowil wtedy, ze sport umarł czy cos takiego :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: TdF bez Basso i Ullricha...

wiesz, to byly czasy flower power, rewolucji obyczajowej itd. poza tym byla mniejsza komercjalizacja, Tour w tych czasach to bylo cos.... chlopaki jechali dla przyjemnosci i idei to co nie mieli sobie niuchnac dla kurazu ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum

Czy są jakieś prowizje i haczyk? (3 odpowiedzi)

Szukam kasyna, które nie będzie miało ukrytych opłat i problemów z wypłatami. Skąd mam wiedzieć,...