Romantyczne miejsca w Trójmieście (z dawnych lat, może się pozmieniało):
Park Oliwski - na wszystkich drzewach były tabliczki z ich nazwami. To było miejsce, gdzie czułem się na topie Polski północnej.
Katedra w Oliwie. Dużo chodziłem sam wieczorami, a nawet z mieszanym towarzystwem kręciliśmy się przy katedrze. Można było ją zwiedzić, co nie jest oczywiste w przypadku kościołów, otwieranych tylko na czas mszy.
Deptak w Sopocie i molo w słoneczny dzień. Statki na horyzoncie. Grand Hotel, gdzie można było iść na kawę.
Ulica Długa. Też często bywałem tam wieczorem, grał tzw. carillon. W dzień też jest urocza. I całe Stare Miasto. Jest tam np. ulica, gdzie przed domami są kamienne kule. Taka sama była często w serialu SWWM. Jest to duży obszar między wałami i podwalami. Spichrze i bramy. Wysoka wieża kościoła.
W okolicach Stoczni Gdańskiej widziałem mężczyznę na łodzi z synem, też wieczorem.
A w Sopocie na plaży parę porządkującą sieci.
Wrzeszcz ma swój klimat, jest jakby osobnym miasteczkiem.
Byłem też w lecie na plaży w środku sezonu, nie pamiętam, której. Raz w czerwcu przeszedłem trasę wzdłuż wszystkich plaż Gdańska.
Gdzieś był duży sklep, gdzie sprzedawano pocztówki z reprodukcjami dzieł sztuki.
W Sopocie był duży sklep z egzotycznymi owocami.
Gdynia jest mało romantyczna.
Stare budynki tworzą klimat, przy czym warto pamiętać, że wiele z nich to rekonstrukcje.
Teraz już nie miałbym zdrowia na włóczenie się wieczorami i przemierzanie dużych obszarów pieszo.
Nie było jeszcze rozwiniętego Internetu i miałem tylko dużą mapę. Żałuję, że nie wszedłem choć raz do wielu miejsc. Ale pełne zwiedzenie dużego miasta jest trudnym zadaniem.
Anioły - oglądałem na YouTube, ładne dziewczyny na szczudłach w białych szatach, odbywa się to w lecie.
Pamiętam, że zawsze brakowało mi czasu. Niektóre atrakcje są dostępne tylko w sezonie.
2
2