Wdzięczność?
Tytuł miał byc w cudzysłowie, ale niestety jest to w tytule nie mozliwe, dlatego dałam znak zapytania, trochę mniej pasujący, ale...
Normalnie cycki i macica mi opadała, jak mąż wrócił do domu i opowiedział mi dzisiejszą sytuację. Otóż dałam ogłoszenie, że oddam kilka sztuk ubranek w rozmiarze 0-6m, dodałam fotki tych ciuszków, nie było tego dużo, kilka par body, komplecik, śpioszki jakieś, czapeczka i spodenki zgłosiło się kilka osób, ale uznaje zasadę, kto pierwszy ten lepszy. Mieszkam w Rumi, więc idąc na rekę tej osobie, poprosiłam męża ( w sumie to oznajmiłam), by wział ubranka do pracy do Wrzeszcza ( juz parę razy to przerabialiśmy przy oddawaniu, zamianie czy sprzedaży) i tam oddał tej osobie, po wczesniejszej jej informacji na telefon, że jest juz na miejscu. Mąż zszedł do niej, oddał ciuszki w reklamówce, a babka do niego: tylko tyle tego????? Biedny nie wiedział co zrobić, czy ja za malo dałam, czy co? Odpowiedział, że tyle żona dała, a on spełnia tylko moją prośbę. Kobieta odwróciła sie poszłaaaaaaaaaaaaa....
No i teraz tak myślę. Czy ona chciała coś gratis jeszcze? Czy ja popełniłam jakaś gafę? Oddałam ciuszki, bo nie mam juz praktycznie takich rozmiarów, a te były już lekko sprane tzn nie jakieś szmaty, stan był dobry+ w najgorszym wypadku ( jedne body), ale ona nawet nie zajrzała do siatki tylko oceniała ilość. Poszłam jej na rękę, jestem osobą ugodową i pomocną. Znam życie. a tu nawet 'dziekuję'. Nie żebym sie o to dziękuje upominała, ale zwykła kultura tego wymaga.
Na tę chwilę nie mam ochoty juz nic oddawać, a miałam jeszcze trochę rzeczy oddać.
Smutno mi tak normalnie, po ludzku...
Normalnie cycki i macica mi opadała, jak mąż wrócił do domu i opowiedział mi dzisiejszą sytuację. Otóż dałam ogłoszenie, że oddam kilka sztuk ubranek w rozmiarze 0-6m, dodałam fotki tych ciuszków, nie było tego dużo, kilka par body, komplecik, śpioszki jakieś, czapeczka i spodenki zgłosiło się kilka osób, ale uznaje zasadę, kto pierwszy ten lepszy. Mieszkam w Rumi, więc idąc na rekę tej osobie, poprosiłam męża ( w sumie to oznajmiłam), by wział ubranka do pracy do Wrzeszcza ( juz parę razy to przerabialiśmy przy oddawaniu, zamianie czy sprzedaży) i tam oddał tej osobie, po wczesniejszej jej informacji na telefon, że jest juz na miejscu. Mąż zszedł do niej, oddał ciuszki w reklamówce, a babka do niego: tylko tyle tego????? Biedny nie wiedział co zrobić, czy ja za malo dałam, czy co? Odpowiedział, że tyle żona dała, a on spełnia tylko moją prośbę. Kobieta odwróciła sie poszłaaaaaaaaaaaaa....
No i teraz tak myślę. Czy ona chciała coś gratis jeszcze? Czy ja popełniłam jakaś gafę? Oddałam ciuszki, bo nie mam juz praktycznie takich rozmiarów, a te były już lekko sprane tzn nie jakieś szmaty, stan był dobry+ w najgorszym wypadku ( jedne body), ale ona nawet nie zajrzała do siatki tylko oceniała ilość. Poszłam jej na rękę, jestem osobą ugodową i pomocną. Znam życie. a tu nawet 'dziekuję'. Nie żebym sie o to dziękuje upominała, ale zwykła kultura tego wymaga.
Na tę chwilę nie mam ochoty juz nic oddawać, a miałam jeszcze trochę rzeczy oddać.
Smutno mi tak normalnie, po ludzku...

