Re: Znakowanie roweru
Dokładnie. Ja miałem na mojego poprzeniego bike'a papiery, numer n a dole ramy i nawet miał z tego co pamiętam znakowanie ultrafioletowe. A jak ukradli to jak kamien w wodę.... słucha zaginął.... Poza tym powiedzmy to sobie szczerze, kto z policjantów łazi sprawdza po kolei numery w rowerach na ulicy? NIKT!!! Więc znakowanie to czysty bajer, nikomu nie potzrebny z praktycznego punktu widzenia.
UfokMG - co mi po tym że bym się o mój rowerek bił, jak mi go wynosili z klatki to w domu byłem i nic nie przeczuwałem... no ale było, mineło...
groms - takie pisanie sprayem nie ma sensu, bo pierwsze co wtedy zrobią to przemalują go. Sens by miało gdyby to było tak "wyciśnięte" na ramie jak logo "HFS" w Meridzie hydroformowanej.
Na pocieszenie podam wszystkim mój sposób na nie kradzenie roweru - po prostu jak wychodze na rower to intensywanie na nim jeżdże, a wątpię aby jakikolwiek dres chciał zatrzymywać jadącego z prędkością np. 30km/h rowerzyste, bo bałby się o swoje spodenki, że mu się paski odczepią ;]
Dlatego nie róbcie czegoś takiego że zatrzymujecie się, siadać na ławce, a rower stoi obok, bo wiadomo "okazja czyni złodziejem"(tyczy się to zwłaszcza do postojów w mieście, gdyż jak zrobisz sobie "piknik" w środku lasu lub na polu to Ci nikt raczej nie ukradnie, bo nie będzie takiej okazji. Następna spraw to, to aby nie schodzić z roweru jeśli nei trezba, np. stoimy i gadamy ze znajomymi, to stójmy nad ramą, lub na siedźmy na siodełku, a nie stawiajmy roweru obok nas. To by było na tyle z cyklu porad "mądrego Polaka po szkodzie".
Pozdrawiam i życzę jak najmniej takich przykrych sytuacji
0
0