Re: a propos
Ja to mam szczęście.
Kilkanaście dni temu wybrałam się na weekend, popachnieć przed kominkiem i zrelaksić.
Na dzień dobry, powitały mnie połamane przez ciężki, zalegający śnieg, gałęzie moich ukochanych drzew.
Nie było rady. Piła w garść, drabina i w nowych kozakach, pełnym makijażu, niedzielnym sweterku, marsz na dach blaszaka.
Miotła, rękawice, łopata do odśnieżania (różowa) i stiga na wałki zleżałego śniegu.
Gdy już skończyłam, paznokcie obdrapane, sweter, jeansy i buty udziugane brudem i mokrym śniegiem, we włosach kolki i paprochy.
W tygodniu, wróciłam i ze 3 h szalałam z piłą, nim udało mi się ogarnąć bajzel.
Na wiosnę wytnę część drzew i zastąpię młodymi. Posadzę też kilka owocowych.
Dzięki ustawie, będę mogła na serio wziąć się za drzewa w drodze dojazdowej, których dotąd wszyscy zainteresowani, bali się dotknąć.
3
2