artykuł z Rzeczpospolitej
Długotrwały trening szkodzi sercu
Wytrzymałościowe dyscypliny sportu, uprawiane na poziomie wyczynowym przez kilka godzin dziennie, u wielu osób wywołują groźną arytmię pracy serca
Dotyczy to zwłaszcza takich dyscyplin, jak: kolarstwo, biegi maratońskie, triatlon, podnoszenie ciężarów. Bardzo wysoki stopień zagrożenia taką dolegliwością występuje wśród uczestników największych wieloetapowych wyścigów, takich jak Tour de France.
W wielu konkurencjach zawody trwają godzinami, mecze tenisowe bywają rozstrzygane po trzech, a nawet czterech godzinach, zdarzają się pięciosetowe maratony siatkarskie trwające ponad trzy godziny. Tego rodzaju sport wymaga od uczestników wytrzymałości. Uzyskiwanie jej podczas treningu, a potem demonstrowanie w trakcie zawodów prowadzi często do zaburzeń pracy serca. Do takiego wniosku doszedł belgijski kardiolog ze Szpitala Uniwersyteckiego w Louvain, prof. Hein Heidbuchel. Wiadomość o tym zamieszcza naukowe, medyczne czasopismo „European Heart Journal".
Badania objęły grupę 47 ochotników. Znajdowało się w niej 22 zawodowych sportowców mających kłopoty z sercem, 15 zdrowych sportowców oraz dziesięć osób nie uprawiających wyczynowo żadnej dyscypliny sportu. Wszyscy są mężczyznami w wieku od 18 do 55 lat. Sportowcy uprawiali kolarstwo, maraton, chód, kajakarstwo i piłkę nożną.
Badania w tej grupie wykazały że wśród 82proc. Sportowców występuje charakterystyczny rodzaj arytmii w pracy serca: prawa komora chorych wyczynowców pompuje mniej krwi niż u zdrowych.
Zdaniem prof. Heidbuchela tego rodzaju złe funkcjonowanie jest zarazem „regularne i znaczące". Wyniki badań potwierdzają teorię, według której uprawianie sportu wytrzymałościowego na wyczynowym poziomie może uszkadzać prawą komorę serca. Tak się stało między innymi w przypadku jednego z najbardziej utalentowanych, a tak utytułowanych polskich kolarzy Joachima Halupczoka.
- Prawdopodobnie istnieje jakiś próg, powyżej którego serce już nie może akceptować wysiłku fizycznego - uważa prof. Heidbuchel. Apeluje on do sportowców, aby dobrowolnie i często poddawali się specjalistycznym badaniom kardiologicznym, gdy tylko zaobserwują u siebie objawy krótkiego oddechu.
Wytrzymałościowe dyscypliny sportu, uprawiane na poziomie wyczynowym przez kilka godzin dziennie, u wielu osób wywołują groźną arytmię pracy serca
Dotyczy to zwłaszcza takich dyscyplin, jak: kolarstwo, biegi maratońskie, triatlon, podnoszenie ciężarów. Bardzo wysoki stopień zagrożenia taką dolegliwością występuje wśród uczestników największych wieloetapowych wyścigów, takich jak Tour de France.
W wielu konkurencjach zawody trwają godzinami, mecze tenisowe bywają rozstrzygane po trzech, a nawet czterech godzinach, zdarzają się pięciosetowe maratony siatkarskie trwające ponad trzy godziny. Tego rodzaju sport wymaga od uczestników wytrzymałości. Uzyskiwanie jej podczas treningu, a potem demonstrowanie w trakcie zawodów prowadzi często do zaburzeń pracy serca. Do takiego wniosku doszedł belgijski kardiolog ze Szpitala Uniwersyteckiego w Louvain, prof. Hein Heidbuchel. Wiadomość o tym zamieszcza naukowe, medyczne czasopismo „European Heart Journal".
Badania objęły grupę 47 ochotników. Znajdowało się w niej 22 zawodowych sportowców mających kłopoty z sercem, 15 zdrowych sportowców oraz dziesięć osób nie uprawiających wyczynowo żadnej dyscypliny sportu. Wszyscy są mężczyznami w wieku od 18 do 55 lat. Sportowcy uprawiali kolarstwo, maraton, chód, kajakarstwo i piłkę nożną.
Badania w tej grupie wykazały że wśród 82proc. Sportowców występuje charakterystyczny rodzaj arytmii w pracy serca: prawa komora chorych wyczynowców pompuje mniej krwi niż u zdrowych.
Zdaniem prof. Heidbuchela tego rodzaju złe funkcjonowanie jest zarazem „regularne i znaczące". Wyniki badań potwierdzają teorię, według której uprawianie sportu wytrzymałościowego na wyczynowym poziomie może uszkadzać prawą komorę serca. Tak się stało między innymi w przypadku jednego z najbardziej utalentowanych, a tak utytułowanych polskich kolarzy Joachima Halupczoka.
- Prawdopodobnie istnieje jakiś próg, powyżej którego serce już nie może akceptować wysiłku fizycznego - uważa prof. Heidbuchel. Apeluje on do sportowców, aby dobrowolnie i często poddawali się specjalistycznym badaniom kardiologicznym, gdy tylko zaobserwują u siebie objawy krótkiego oddechu.

