joke rowerowy
Jedzie mały Jasio na rowerku, po chodniku rzecz jasna. I gada do rowerka, zadowolony z siebie:
- jeć lowelku, jeć!
No i jedzie tak ponaglając rowerek aż dojechał do przejscia dla pieszych gdzie stoi sobie jakać babcia i czeka na zielone światło. Jasio zatrzymuje sie oboj i mówi do rowera:
- stuj, lowelku, stuj.
Na to babcia do Jasia:
- Taki duży chłopczyk a sepleni i nie umie 'R' wypowiedzieć prawidłowo!. Jasio popatrzył z podełba i mówi:
- s*******aj stara k***o, a ty lowelu jeć!
- jeć lowelku, jeć!
No i jedzie tak ponaglając rowerek aż dojechał do przejscia dla pieszych gdzie stoi sobie jakać babcia i czeka na zielone światło. Jasio zatrzymuje sie oboj i mówi do rowera:
- stuj, lowelku, stuj.
Na to babcia do Jasia:
- Taki duży chłopczyk a sepleni i nie umie 'R' wypowiedzieć prawidłowo!. Jasio popatrzył z podełba i mówi:
- s*******aj stara k***o, a ty lowelu jeć!

