Dla kobiet, ale nie wszystkich
Mam mieszane wrażenia. Reżyser próbuje przedstawić ostatnie lata życia nieszczęśliwej kobiety, zmagającej się ze swoją przeszłością, która próbuje za wszelką cenę poskładać swoje życie. Kobiety, która była uwielbiana i podziwiana, czego w filmie w ogóle nie da się odczuć. Może taka była naprawdę: nieszczęśliwa, kompletnie bezbronna, pozbawiona jakiejkolwiek wiary w siebie i swoje możliwości. Jeśli nawet tak było, to film sprawia wrażenie, że reżyser, monter, operator itp. stworzył w pośpiechu film, bo takie było właśnie zapotrzebowanie. Nami Watts gruntownie przygotowała się do stworzenia Lady Diany, ale mimo to, wybroniła się tylko wizerunkiem. Miałam wrażenie, jakby zapomniała włożyć duszę w tę rolę, a może było to ponad jej możliwości. Naprawdę szkoda, bo ten film mógł być perełką, jeśli wycięłoby się część ciągnących scen, a w zamian wzbogaciłoby się film fragmentami dokumentującymi życie Lady Diany
0
1