To niezbyt zobowiazujace. W Polsce w zasadzie nigdy nie bylo kina wojennego, ktory prezentuje sceny batalistyczne i robi to dobrze.
Dobrze wychodzi nam kino z wojna w tle. Moge sie ewentualnei zgodzic, ze Krzyzacy sa dosc ok. Mimo znanych wszystkim "niedociagniec" z zegarkami, jak na swoje czasy film byl zrealizowany z rozmachem.
Legiony rozmachu nie maja (poza budzetem). Waskie kadry, bardzo male grupki aktorow. Fatalna fizyka parowozu i pary buchajacej na boki (para bucha - trawa sie nie rusza). Sztywna gra aktorska, watek milosny, po nic.
Tak na prawde niezla jest scena na placu i wiezy. Cala batalistyka wola o pomste do nieba.
Niech ktos mi powie jakim cudem dowodca artylerii rosyjskiej organizuje konkurs celnosci (za butelke wodki) i marnuje dziesiatki pociskow armatnich do zabicia 2 rannych zolnierzy.
Ja rozumiem, ze to mialo niby pokazac bezwzglednosc zaborcy, ale skoro mowimy juz o kinie wojennym na poziomie, to...
Na uwage zasluguje tez scena, w ktorej caly oddzial artylerzystow sp$$$$la przed dwoma - podkreslam dwoma-kawalerzystami, ktorzy wygrywaja bitwe, bo wjezdzaja na szczyt wzgorza.
A co tam, ze otacza ich parudziesieciu zolnierzy artylerii. Pewnie umra na zawal. Realizm godny gier sieciowych.
4
1