Polecam miłośnikom dobrego, niekonwencjonalnego kina
Film Jima Jarmuscha "Paterson" uważam za jeden z najlepszych filmów, jakie w ostatnim czasie widziałam. Opowiada o życiu pozornie zwyczajnych bohaterów: kierowcy autobusu o nazwisku brzmiącym identycznie jak nazwa miasteczka, w którym prowadzi monotonne życie ze swoją ukochaną żoną Laurą. Wydawałoby się, że nic niezwykłego nie dzieje się w ich życiu - zwykłe rozmowy, spacery z psem, spotkania w barze z mieszkańcami miasteczka oraz poezja, która towarzyszy głównemu bohaterowi nieustannie. Paterson bowiem jest poetą dość niezwykłym, pisze wiersze w każdej wolnej chwili, również w trakcie jazdy autobusem ogląda świat oczami poety. Niewiele potrzeba mu do szczęścia, zadawala się tym, co oferuje mu codzienność, życie z ukochaną, praca, najważniejsze jest bowiem to, co rozgrywa się wewnątrz i znajduje wyraz w wierszach. Sielankowego życia nie zakłóca nawet nieszczęśliwe zdarzenie - jego zeszyt z poezją zostaje pożarty przez psa. Paterson znajduje siłę, żeby dalej tworzyć. Dużą zaletą tego filmu jest niekonwencjonalny humor, który dodaje mu niepowtarzalnego uroku i smaku oraz narracja, która stwarza atmosferę intymności i sprawia, że czujemy się prawie tak, jakbyśmy uczestniczyli w życiu bohaterów. Moim zdaniem warto ten film obejrzeć, jeśli ktoś lubi kino niekomercyjne i niekonwencjonalne.
7
1