Piłsudski tak, filmowa realizacja nie
Borys Szyc jako Piłsudski daje radę i jest przekonujący mimo kiepskiego scenariusza i reżyserii. Role drugoplanowe tak kobiece, jak i męskie też są świetnie zagrane.
Wydaje się, że film próbuje być zgodny z miłością do romantycznych cech narodowych Polaków, ale i z najnowszą wiedzą historyczną ( pokazanie udziału kobiet w walce niepodległościowej ). Dobrze oddany koloryt epoki: stroje, wnętrza, krajobrazy, wygląd miast, różnorodne naleciałości językowe bohaterów.
Jednak... w opowieści brak polotu, historia się rwie. Film nie pokazuje całej złożoności sytuacji, wichrów historii, które zakręciły w Europie tak, że odrodzenie Polski stało się możliwe i roli Józefa Piłsudskiego na tle całej masy ludzi, działających i poświęcających życie tej sprawie.
O wiele lepiej ciężar tematu uniósł niedawny "Kamerdyner", Filipa Bajona.
O wiele lepszy był też "Wołyń" Smarzowskiego .
Szkoda bo historia 140 lat walki z wynarodowianiem i urzeczywistnienie snu o powrocie niepodległości, który mógł się nigdy nie ziścić, to historia samograj. Taka, z której można czerpać garściami i robić świetne filmy. Losy Piłsudskiego, marzyciela, który nie zawaha się przed niczym dla realizacji swoich pragnień i który musi żyć z konsekwencjami swego sukcesu, też są kopalnią filmowych realizacji.
Poproszę o więcej.
Ale Piłsudski się Szycowi udał. Gratulacje Panie Borysie.
4
3