Ani Raju, ani Miłości
~benchpress
(13 lat temu)
Miłości się nie spodziewałem zobaczyć w tym filmie, bo tylko naiwny oczekuje, że ją nabędzie za pieniądze.
Tak,jak bardzo w życiu samotna kobieta z Europy, która leci do Kenii-Raju, bo usłyszała,że w Afryce uczucia rozdają bezinteresownie.
Rozdają, ale seks,nie uczucia.
Nie bezinteresownie, ale za kasę, i to za grubą.
I to też nie zawsze,bo istnieją jednak granice estetyki, przez które nie przejdzie nikt, nawet biedny i niewykształcony mieszkaniec Afryki.
Dobrze sytuowane Europejki chcąc sobie zrekompensować emocjonalne i życiowe braki,kupują usługi seksualne od sprawnych tubylców,jak pizzę na wynos. I przeważnie są mocno zawiedzione, bo zamówione danie bywa mocno nie przyprawione, i często powoduje niestrawność.
Film celowo zahaczający o pornografię, miejscami obrzydliwy, ma chyba za zadanie spowodować refleksje, i dyskusje na szereg tematów.
Seksturystyki (dotyczy tak samo mężczyzn), tego, co możemy kupić za pieniądze i od kogo,i tego, czego oczekujemy od drugiego człowieka i jak go traktujemy.
Europejskiego sekskolonializmu ciąg dalszy.
Po tym filmie odechciewa się Kenijskiego Raju, ale na pewno chce się dyskutować. Warto obejrzeć.
9
2