26 zł w błoto
~Miłośnik Bzdur
(13 lat temu)
Jestem fanem Resident Evil a przynajmniej uważam, że gdyby serię pozbawić większości scen z idiotycznymi zombie-trupkami to byłby z tego całkiem fajny film akcji/katastroficzny/s-f. Pierwsza połowa pierwszej części Resident Evil (tej z chyba 1992) to dla mnie klasyka, jeden z lepiej zrobionych kawałków kina, w którym dużo się dzieje. Potem pojawiają się zombie-trupko-mutanty i film zaczyna ocierać się o groteskę do oglądania jedynie przez opóźnione w rozwoju dzieci. Mimo tego sam pomysł fabuły jest pociągający i w miarę konsekwentnie poprowadzony przez cztery pierwsze części Resident Evil. Niestety tym razem kryzys ekonomiczny przerodził się najwyraźniej w kryzys umysłowy twórców filmu bo w Retribution nie ma nic specjalnie ani nowego ani ciekawego. Po prostu półtorej godziny regularnego strzelania, tłuczenia się po gębach i rozpryskiwania kawałków zmutowanych potworków. Wszystko odbywa się w egipskich ciemnościach bo w podziemiach, tym ciemniejszych bo oglądanych przez nieszczęsne okularki 3D. Jedyne, co mi naprawdę się podobało to sam początek, czyli walka na Arcadii będąca de facto przedłużeniem czwartej części. Po obiecującym wstępie umościłem się wygodniej w fotelu czekając na dalszy bieg wypadków ale niestety ten nie nastąpił, było coraz nudniej i nudniej a ja siedziałem coraz bardziej zdegustowany. Pierwszy raz napisałem negatywną opinię o filmie i to o jednym z tych, na które czekałem. To o czymś świadczy.
8
0