Re: Rower XC bez tuningu
TJ napisał(a):
> wybacz Yary. Ale jeżeli nie widzisz róznicy między chociażby
> pierwszymi dwoma firmami które wymieniłem a 98% reszty firm ...
> to nie mamy poziomu porozumienia.
Ja nie dyskutuję o firmach. Nic nie powiedziałem na temat wymienionych przez Ciebie firm, ani o tym, czy widzę różnicę, czy nie. Chociaż, jeślibyś dobrze przeczytał, to wymieniłem pewien konkretny MODEL roweru. Skojarz go z firmą, a zauważysz, że mamy poziom porozumienia. Jeśli rozumiesz, co masz na myśli, posługując się nazwą firmy, to wszystko jest OK. Problem w tym, że dla większości ludzi nazwy firm nic nie znaczą, bo znajdą sprzęt wyprodukowany przez te firmy, za który wybulą spore pieniądze, a Ty spojrzysz na ten zakup i będziesz dobrze wiedział, że ok. 30-40% tej kasy wyrzucili w błoto. Nie mówię tu o sprzęcie z wyższej półki, bo tego się po prostu nie da zrobić taniej. (Chociaż, kto wie?) Mówię o rowerach dla osób, które kupują pierwszą maszynę w życiu kosztującą więcej niż 1000 zł. Powiedzmy, że to jest tylko moje wrażenie, ale takie mam na dzisiaj, że można równie dobrze i taniej, więc po co przepłacać? A jeśli znasz kogoś, kto sprowadza części bez cła i podatków, żeby sprzedawać je za pół ceny amatorom samodzielnego składania rowerów, to daj cynk - chętnie skorzystam. :)
Wiem, można kupić dobry szosowy rower po jednym sezonie z klubu - np. Authora na Dura Ace i cosmicach, rama z carbonowym tylnym trójkątem, za ok. połowę ceny katalogowej. Po wymianie łańcucha i kasety jest to w miarę sprawna maszyna, ale bez żadnej gwarancji itd. Można kupić ramę z drugiej ręki i złożyć coś samemu. OK. Można poprosić ciocię z Ameryki o Madone SSL 5.9 w prezencie urodzinowym (i to jest słuszny kierunek). Niemniej, jeśli z jakichś względów żadna z tych opcji nie wchodzi w grę, to czy szosówka na ultegrze za 4,5 tys. zet to nie jest rozsądny wybór?
Wreszcie, przyznaję, za dużo gadam o tych r. i d. Na Waszym miejscu też bym się wkurzył... :D :D :D
Pozdrowienia,
Yary
0
0