Obejrzałem film dopiero wczoraj
Powiem tylko, że nie zszokował mnie, ponieważ takie, a i gorsze sceny rzezi wołyńskiej znam z wielu opowieści. W dzieciństwie opiekowała się mną przyszywana "babcia", która uciekła z takiego pogromu z Wołynia w wieku 15-tu lat. Udało się jeszcze jej bratu, a ich rodzice zginęli na ich oczach. Nie do zapomnienia i wybaczenia. Polaków mordowali i Niemcy i Rosjanie, ale tylko Ukraińcy w taki sposób. Śmierć w płonącej stodole była tam naprawdę luksusem. Natomiast jeśli chodzi o film - jak dla mnie, zdecydowanie zbyt krótki. Tego tematu po prostu nie da się opowiedzieć w dwie i pół godziny i wyszedł w moim wrażeniu zbyt ogólny. Czas zabiera choćby wklejenie elementów politycznej poprawności - ucisk ukraińskiej ludności i te polskie brutalne odwety. Do kompletności filmu brakuje choćby wzmianki o losach Polaków, którzy przeżyli rzeź wołyńską. Żeby nie było, jestem fanem Smarzowskiego i uważam, że nikt w Polsce od 10-ciu lat nie robi tak wyjątkowych filmów. Podzielam też jego zdanie, że to najtrudniejszy dotąd jego film. Jednak nie jestem takim, jak on optymistą jeśli chodzi o "łączenie, zamiast dzielenia" dwóch narodów tymże filmem. To wciąż za mało. Ale kierunek jest dobry i mam nadzieję, że powstanie więcej produkcji na ten temat. Nie muszą to być filmy fabularne, potrzebny jest dobry dokument albo serial dokumentalny o przyczynach i skutkach przedwojennej polityki wschodniej. Czyli opisanie tych samych zaniechań, których dopuszczamy się dzisiaj. Wschód nadal dla nas nie istnieje, poza tym z przeszłości. A film i tak jak najbardziej polecam.
7
0