ból kolana...
Tak wiem, najlepiej iść do lekarza i zapewne tak zrobię ale kto pyta nie błądzi... Otóż pojawił się u mnie ból kolana - patrząc na swoje kolano (z własnej perspektywy) jest to ból w lewym kolanie po zewnętrznej jego stronie u dołu (lewo - dół) prawdopodobną przyczyną jest przeciążenie gdyż po Harpaganie (przejechane 172km) nic mi nie dolegało i w kolejną środę po, wpadłem na pomysł (teraz wiem że niezbyt mądry) dłuższej wycieczki. Zrobiłem jakieś 85 km jednak po ok 55 km jazdy poczułem lekkie ukłucie w w/w miejscu a gdy dojeżdżałem do domu to myślałem że mi kolano eksploduje! bolało jakoby ktoś mi "napompował" kolano i miało zaraz wybuchnąć! przy czym wizualnie nie było żadnych niepokojących oznak. Minęły trzy dni, wsiadłem na rower i po ok 10km znowu boli więc zawijka do domu. Dziś znowu spróbowałem i po ok 10 km to samo = zawijka do domu :/ Nadmienię iż podczas normalnego chodzenia nic mnie nie boli - nawet od razu po rowerze. Jakieś sugestie???
Z góry thx za info i pozdro!
Z góry thx za info i pozdro!

