przedślubnik...

Temat dostępny też na forum: Wesele bez ogłoszeń
Hej dziewczynki:) czy widziałyście gdzieś taką książkę "Przedślubnik - poradnik dla narzeczonej" podobno fajna lektura dla zestresowanych kobitek zawiera wiele porad technicznych i psychologicznych, jak przetrwać ten dzień jak się idealnie przygotować pod każdym względem, jak przestać się bać przyszłej teściowej i jak ją sobie zjednać, dlaczego czują się niespokojne i niepewne decyzji jaką podjęły, jak pogodzić własne wyobrażenie o ślubie z wyobrażeniem rodziców, jak się zachować by nie urazić przyszłego męża ale pozostać przy swoim nazwisku itd itp, przeczytalam o niej w necie i zaraz Wam donoszę o takim wynalazku:) aż sama pomyślałam że jej poszukam w księgarni :-) pozdrawiam wszystkie panny młode:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: przedślubnik...

Mam ją- nic tam ciekawego nieznalazłam o czym już bym sama nie wiedziała. Poza tym nadaje się ona bardziej na amerykańskie realia i dla mało dojrzałych kobiet. Jest tam kilka kobiet, które opisują swoje stresy zwiazane ze ślubem i interpretacja psychologa, ale ja tam nic ciekawego nie znalazłam. Amerykanie kochają takie poradniki, można przeczytać jak ktoś nie ma nic lepszego do roboty. Jeszcze może coś sensownego znalazłam w końcowej części książki, ale generalnie nie czytając jej, niewiele się traci, takie jest moje zdanie- szkoda kasy.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: przedślubnik...

a no chyba ze tak... myslalam ze moze fajna jest i warto ale skoro nie warto to lepiej poczytac forum bo tu sa bynajmniej polskie realia... pozdrawiam:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Re: przedślubnik...

zgadzam sie z Belle - opis na okladce nijak sie ma do tresci w srodku. do kupienia ksiazki zachecila mnie szczegolnie wzmianka o tesciowej ;)

okazalo sie jednak, ze o tesciowej byla doslownie jedna strona i dowiedzialam sie z niej tyle, ze tesciowa na slubie okaze sie prawdziwym potworem. tyle. nic z rodzaju 3 magicznych sztuczek jak oswoic potwora.
i mysle, ze to dobrze - poradniki pod tytulem "jak zarobic 100 milionow w tydzien" sa nierzetelne.
jesli oczekujesz porad, jak nie obrazic meza i zostac przy swoim nazwisku, to w tej ksiazce tego nie znajdziesz. poczytasz jednak o calej masie przezyc zwiazanych ze slubem, jako rytualem przejscia.
mocno amerykanska - to prawda (zareczyny w latajacym balonie itp).
ale caly opis sfery emocjonalnej bardzo mi pomogl - teraz powoli zegnam sie z byciem panienka, zeby potem byc dobra zona (dobra w znaczeniu nie przywiazana do rodzicow i przeszlosci; dla ktorej rodzina i maz sa najwazniejsi)

:)

ogolnie ksiazke polecam, ale jesli liczysz na odpowiedzi z okladki, to sie rozczarujesz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0