zalogowana, prostuję skrzydła wilgotne od przeobrażania.
zmusiłaś mnie, majka, do slalomu między kartonami, puszkami farb i workami gipsów, żeby odpalić wieżę, czego nie czyniłam od miesiąca z okładem.
tia... to jest przyjemne :)
ach, jak miło. ciemna noc. pusto wszędzie, nikt się nie wałęsa pod nogami. nikt nie wypisuje bzdur. nikt nie zawraca dupy...
można w spokoju posłuchać muzy. taaa, wieczorne granie.
poszukam...