nadużycie i żenada...
"Kontynuacja DWÓCH DNI W PARYŻU", "Woody Allen na obcasach" - te hasła reklamujące owe "dzieło" autorskie Julie Delpy (scenariusz, reżyseria, muzyka) mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co stwierdzenie, iż Trabant był rozwinięciem koncepcji luksusowego modelu Mercedesa... To zwykłe NADUŻYCIE marketingowe. Podobnie jak próba wykreowania tego filmu na komedię - patrząc na wysiłki aktorskie bohaterów i wykrzykiwane przez nich dialogi poczułem się zmęczony, a do głowy przyszło mi raczej słowo "dramat" w sensie potocznym. Sposób przedstawienia francuskiej rodziny głównej bohaterki (Marion - J. Delpy) - można odnieść wrażenie, że Francja to jakiś egzotyczny, dziki kraj - był raczej w stylu Borata. Choć nie jestem zwolennikiem humoru w stylu tego ostatniego, to nawet przygody Borata bywały zabawniejsze. ŻENADA, szkoda czasu i pieniędzy.
4
1