Twórcom udało się złapać idealną równowagę pomiędzy klimatami PRL-u a nowoczesnym kinem przygodowym. Mamy Policję, żywcem wyjętą z anegdotek o Milicjantach, "Chłopców Radarowców" w tle, Cypriana z jego gruchotem, Muzeum Techniki w PKiN i, ogólnie, obraz rodem ze slajdów ORWO Chrom. Z drugiej strony nie wyszedł z tego skansen ani Bareja, co byłoby niestrawne dla młodego widza.
Zarówno ja, stary koń i fan Niziurskiego, jak i moje dzieciaki, 7 i 9 lat, wyszliśmy z kina bardzo zadowoleni. :)
Mam nadzieję, że ktoś kiedyś postanowi reaktywować u nas sci-fi i nakręci "Tajemniczego Nieznajomego z Zoo" z równie dobrym efektem.
4
0